Ciepłe ochłodzeni

Ciepłe ochłodzeni

Nie będzie kolejnego zlodowacenia. W 2100 roku prąd zatokowy, który niesie 30 razy więcej wody niż wszystkie rzeki, będzie o 25 procent słabszy niż dziś
Naukowcy od lat ostrzegali, że choć świat się ociepla, Europie i wschodnim wybrzeżom Ameryki Północnej może grozić nagłe ochłodzenie. Taki scenariusz wydarzeń wykorzystali twórcy filmu "Pojutrze", w którym wojskowe śmigłowce zamarzały w locie nad Szkocją, a Manhattan w ciągu kilku sekund upodobnił się do frytek wyjętych z zamrażarki. Okazuje się, że filmowa blaga była stuprocentowa, bo ochłodzenia w Europie nie będzie. Z najnowszego raportu Międzyrządowego Panelu ds. Zmian Klimatu (IPCC) wynika, że Ziemia ociepla się zbyt szybko, by mogło do tego dojść.
Ochłodzenie Europy miało być skutkiem spowolnienia lub - co gorsze - zatrzymania ciepłego Prądu Zatokowego, zwanego z niemiecka Golfsztromem. Prąd ten wypływa z okolic Zatoki Meksykańskiej i pokonuje wszerz Atlantyk, obmywając brzegi naszego kontynentu. Sądzi się, że to dzięki tej ciepłej wodzie jest u nas o kilka stopni cieplej niż na tej samej szerokości geograficznej w Nowym Świecie. Średnia roczna temperatura w Montrealu w Kanadzie wynosi około 6,5°C, a w leżącym na tym samym równoleżniku francuskim Lyonie - dwukrotnie więcej. Choć nie tylko Golfsztrom odpowiada za tę różnicę, wciąż pozostaje jej najważniejszym sprawcą.

Silnik oceaniczny
Golfsztrom płynie dzięki zjawisku opadania wód, które zachodzi w oceanie między Skandynawią a Grenlandią. Ciepłe wody Prądu Zatokowego, docierając na północny Atlantyk, intensywnie parują, wskutek czego zwiększa się ich zasolenie i spada temperatura. Na wysokości Spitsbergenu są już tak zimne i słone, że mają większy ciężar właściwy od zasilanych przez rzeki i topniejące lodowce wód polarnych. W efekcie ta płynąca z tropików rzeka zmienia kierunek na pionowy i opada na głębokość kilku kilometrów, a następnie przy dnie zawraca na południe.
Dzięki obserwacjom satelitarnym naukowcy dowiedzieli się, że Golfsztrom i jego punkt zwrotny na północnym Atlantyku to "silnik" globalnej cyrkulacji oceanicznej. Gdyby wody tego prądu przestały opadać w rejonie Grenlandii, inne wielkie prądy morskie stanęłyby w miejscu. Doszłoby do zaostrzenia granic między strefami klimatycznymi. Dziś prądy morskie są głównymi energetycznymi autostradami, transportującymi ciepło z pasa tropikalnego w stronę biegunów. Gdyby ich zabrakło, różnica temperatur między strefą równikową i strefami klimatu umiarkowanego znacznie by się zwiększyła. W przeszłości, gdy nie było ludzkości ani produkowanej przez nią porcji gazów cieplarnianych, zawsze prowadziło to do znacznego ochłodzenia stref umiarkowanych i rozrostu biegunowych pokryw lodowych. W historii Ziemi zdarzyło się to wielokrotnie.

Epizody Heinricha
To, jak Golfsztrom zmieniał się w przeszłości, wiemy z badań osadów dennych północnego Atlantyku, a dokładniej z zawartego w nich piasku. Na środku oceanu raczej nie powinno być piasku, bo to produkt erozji wybrzeża. Piasek jest za ciężki, by mogła go nieść wolno płynąca woda. Skąd więc się tam wziął? Został przyniesiony przez góry lodowe.
W ostatniej epoce lodowej kilka razy doszło do nagłych ochłodzeń, podczas których na Atlantyku pojawiały się flotylle gór lodowych. Docierały aż do tropików, gdzie topniały, uwalniając zmrożone okruchy skalne. Okresy te noszą nazwę epizodów Heinricha. Mogły zaistnieć, bo Golfsztrom był słaby lub zanikał. Nie wiadomo dokładnie, jaka była bezpośrednia przyczyna tego zjawiska, ale zasolenie oceanu spadało do tego stopnia, że masowo ginęły mikroskopijne morskie zwierzęta
- otwornice. Do oceanu musiała się dostawać w krótkim czasie duża ilość słodkiej wody. Takim samym scenariuszem straszyli nas do niedawna klimatolodzy. Jeśli lody polarne będą topnieć w takim tempie - prognozowali - wkrótce północny Atlantyk się wysłodzi, wody Golfsztromu przestaną opadać w głąb oceanu i cyrkulacja stanie. Ostatnio zdarzyło się to 8200 lat temu wskutek wylania się do morza lodowcowego jeziora w Ameryce Północnej. W Europie na 150 lat zrobiło się zimno. Średnia roczna temperatura spadła o 3,5°C.
Mroźny scenariusz właśnie przestał być aktualny. Klimatolodzy, którzy wciąż ulepszają swoje komputerowe symulacje, twierdzą, że Golfsztrom to twardy zawodnik. Przy obecnym tempie ocieplenia nie wystarczy całego lodu Grenlandii, by go zatrzymać. Owszem, osłabnie wskutek wysłodzenia północnego Atlantyku, ale w Europie i tak zrobi się cieplej, bo globalne ocieplenie okaże się naprawdę globalne. Spowolnienie prądu spowoduje co najwyżej odroczenie o kilkanaście lub kilkadziesiąt lat inwazji upałów i susz.

Klimatyzator Ziemi
Z najnowszych symulacji wynika, że w 2100 r. Prąd Zatokowy, który niesie 30 razy więcej wody niż wszystkie rzeki świata razem, będzie o 25 proc. słabszy niż dziś. Mimo to w Europie średnie temperatury podniosą się o 4-5°C w wyniku efektu cieplarnianego. Nawet największym ekspertom trudno przewidzieć, jak wielkie spowoduje to zmiany. W ostatnim stuleciu średnia temperatura wzrosła zaledwie o 0,7°C, a skutki ocieplenia widać już wszędzie. W ostatnich 12 latach aż 11 razy bito rekordy najcieplejszych lat od czasu rozpoczęcia regularnych pomiarów, czyli od połowy XIX wieku. W 2003 r. fale upałów zabiły w Europie kilkadziesiąt tysięcy ludzi, przede wszystkim chorych na serce. W 2006 r. szwajcarscy górale zrozumieli, że ich turystyczny przemysł może zrobić klapę z powodu braku śniegu.
W 2007 r. do Polski najprawdopodobniej zawitają tropikalne upały, przyczyniając się do uszczuplenia naszych i tak już mizernych zasobów wody. Polska stepowieje, Włochy i Grecja pustynnieją, na północy tundra zarasta tajgą, a Morze Białe coraz krócej bywa białe (nazwa ta wiąże się z faktem, że pozostaje zamarznięte przez większą część roku i często występują nad nim mgły).
Według najnowszego raportu II Grupy Roboczej IPCC, w naszej części świata ocieplenie da się ludziom we znaki przede wszystkim z powodu wody. W lecie będzie mniej opadów, więc częściej będą się zdarzały susze. Opady będą zaś miały w coraz większym stopniu charakter ulew, co przyczyni się do wzrostu zagrożenia powodziowego. Ale będą i korzyści. Wskutek migracji stref klimatycznych rolnictwo będzie się musiało przystosować do nowych warunków. Na południu Polski znów jak przed wiekami pojawią się winnice. Przy dobrym nawadnianiu dłuższy sezon wegetacyjny zwiększy plony.
Wydaje się, że nawet w coraz cieplejszym świecie Golfsztrom odda Europie wielką przysługę. Spowalniając swój bieg, stanie się gigantycznym klimatyzatorem i odwlecze poważne zmiany, z którymi reszta świata musi się mierzyć już dzisiaj.
Okładka tygodnika WPROST: 22/2007
Więcej możesz przeczytać w 22/2007 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 5
  • Myślący   IP
    A ja chciałbym znać pana wykształcenie, bo pisze pan niestworzone rzeczy... Cytuję: " Nie będzie kolejnego zlodowacenia. W 2100 roku prąd zatokowy, który niesie 30 razy więcej wody niż wszystkie rzeki, będzie o 25 procent słabszy niż dziś". No właśnie dlatego będzie bo PZ słabnie.
    • serafin   IP
      jakie ocieplenie???No w 2011 dotacji,cwaniaczki nie będzie...idzie ochłodzenie i to na skalę globalną!!
      • wbalcerz@gmail.com   IP
        Trochę nie wierzę w taki scenariusz. Artykuły temu podobne są pisane jakby na zmówienie tych, którzy próbują wywołać histerię w społeczeństwie i usprawiedliwić podatki nakładane na gospodarki państw za emisję CO2.

        Proszę obejrzeć film na youtube.com:
        http://www.youtube.com/watch?v=HBEGo_CHzEM

        Spis treści tygodnika Wprost nr 22/2007 (1275)


        ZKDP - Nakład kontrolowany