Labirynt prezia

Labirynt prezia

Czy pieniądze Pinczuka dla Kwaśniewskiego pochodzą z PZU?
Czy dotacje Wiktora Pinczuka dla fundacji Amicus Europae Aleksandra Kwaśniewskiego to zawoalowana forma finansowania kolejnej kampanii byłego prezydenta, którą znów mają poprowadzić francuscy guru marketingu politycznego, "ojcowie chrzestni" sukcesów wyborczych Kwaśniewskiego w latach 1995 i 2000? Wpłaty od zięcia Leonida Kuczmy mogą pochodzić z pieniędzy, które PZU na początku 2005 r. wyłożyło na kontrowersyjną inwestycję w prywatne firmy ubezpieczeniowe na Ukrainie.W radzie fundacji Pinczuka - YES, która przekazała pieniądze fundacji Kwaśniewskiego, zasiada Stéphane Fouks z zarządu agencji reklamowej Euro RSCG Worldwide (należy ona do francuskiej grupy Havas). Fouks od lat zalicza się do najbliższych współpracowników Jacques'a Segueli, wiceprezesa grupy Havas, który pracował dla Kwaśniewskiego podczas kampanii prezydenckiej w latach 1995 i 2000.
Fouks, syn polskiej księgowej i żydowskiego komunisty z Odessy, jest jednym z najbardziej rozchwytywanych "białych czarowników" - jak francuski tygodnik "L'Express" nazwał specjalistów od wizerunku publicznego zbijających kokosy na doradztwie dla polityków z dawnych kolonii Francji w Afryce. Fouks pomógł m.in. wygrać wybory prezydenckie Paulowi Bii z Kamerunu. W Europie doradzał natomiast Kwaśniewskiemu.
Polska filia Euro RSCG obsługuje francuskie koncerny obecne na naszym rynku. Z jej usług korzysta też największy polski ubezpieczyciel - PZU, który zainwestował w usługi finansowe na Ukrainie. W lutym 2005 r., kiedy w Polsce zaczynała nabierać tempa podwójna kampania wyborcza - do parlamentu i prezydencka - PZU kupił za 35,8 mln zł udziały w firmach Skide-West i Skide-West Life (tak powstała spółka PZU Ukraina). Udziały sprzedała rodzina ukraińskich oligarchów Surkisów, związana interesami z Wiktorem Medwedczukiem, szefem administracji prezydenckiej w Kijowie za czasów Leonida Kuczmy. Prezesem polskiego ubezpieczyciela w okresie, kiedy dobijano targu, był Cezary Stypułkowski, finansista, zawdzięczający fotel prezesa PZU wieloletniej bliskiej znajomości z Kwaśniewskim.
Niedawno kijowska mutacja rosyjskiego dziennika gospodarczego "Kommersant Ukraina", powołując się na źródła w ukraińskiej Państwowej Komisji ds. Regulowania Rynków Usług Finansowych, ostrzegła, że PZU Ukraina może utracić licencję na działalność ubezpieczeniową. Powodem miałyby być zbyt niskie rezerwy na pokrycie kosztów wypłat odszkodowań. Dziennik z Kijowa twierdził, że PZU Ukraina ma kłopot z ubezpieczeniami komunikacyjnymi. Miesiąc wcześniej ten sam "Kommersant" napisał, że PZU planuje zakup kolejnych dwóch spółek na Ukrainie. Tym razem wybór miał paść na firmy z grupy ubezpieczeniowej TAS, kontrolowanej przez Serhija Tyhypkę, byłego szefa banku centralnego Ukrainy. W 2004 r. kierował on kampanią prezydencką obecnego premiera Ukrainy Wiktora Janukowycza. Tyhypko w okresie prezydentury Kuczmy był zaliczany do grona oligarchów tzw. holdingu socjaldemokratycznego (obok Wiktora Medwedczuka i braci Surkisów).
Obserwując ostatnie wydarzenia wokół ukraińskiej spółki polskiego ubezpieczyciela, można odnieść wrażenie, że wpływowe lobby, mające oparcie w jednym z ośrodków władzy w Kijowie, próbuje zmusić PZU do zapłacenia haraczu przez zakup kolejnych aktywów. Informacja o przewidywanych kłopotach z licencją dla PZU Ukraina została bowiem rozpowszechniona dopiero wtedy, gdy obecny zarząd PZU zdementował pogłoski, jakoby polska grupa ubezpieczeniowa szykowała się do kupna spółek z grupy Tyhypki. Czyżby ten, kto płaci Aleksandrowi Kwaśniewskiemu za kosztowne usługi francuskich czarowników wyborczych, niecierpliwił się z powodu niezbyt pospiesznego zwrotu zainwestowanego politycznie nad Wisłą kapitału?
Eksperci gospodarczy, znający realia rynku ukraińskiego, twierdzą, że tak jak nadal możliwe jest tam sprawowanie faktycznej kontroli nad przedsiębiorstwami i czerpanie z nich zysków bez posiadania oficjalnego statusu akcjonariusza, możliwe są też wzajemne rozliczenia między oligarchami wiszącymi niegdyś u klamki Kuczmy. Dziś potrzebny jest im Europejczyk Kwaśniewski - jako przepustka na zachodnie salony.
W radzie fundacji Pinczuka jest też drugi Francuz, którego obecność może być kluczem do wyjaśnienia darowizn ukraińskiego oligarchy dla Kwaśniewskiego. 70-letni Jean-Pierre Saltiel w latach 1998-2004 był prezesem paryskiej firmy Rothschild Conseil International, należącej do słynnej rodziny bankierskiej. Filią tego imperium finansowego jest też spółka Rothschild Polska, która na przełomie 2004 i 2005 r. doradzała PZU przy zakupie ukraińskich firm ubezpieczeniowych Skide-West i Skide-West Life.
Sprawdziliśmy wyniki finansowe Rothschild Polska. W okresie od kwietnia 2004 r. do końca marca 2005 r. firma sprzedała swoje usługi za 10,1 mln zł, podczas gdy rok wcześniej za niecałe 5,8 mln zł. Wykazała też wtedy stratę netto wartości 667 tys. zł, podczas gdy doradzając PZU, osiągnęła zysk netto 3,587 mln zł.
Gdyby pieniądze pochodzące z PZU przez skomplikowany system pośredników trafiły teraz do fundacji Kwaśniewskiego, byłoby to trudne do udowodnienia, lecz prawdopodobne.
Okładka tygodnika WPROST: 22/2007
Więcej możesz przeczytać w 22/2007 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 22/2007 (1275)


ZKDP - Nakład kontrolowany