Paraliż w Kijowie

Paraliż w Kijowie

Ukrainie nie grozi wprowadzenie stanu wyjątkowego - na razie
Jednego dnia do budynku Prokuratury Generalnej w Kijowie weszli komandosi z podległej rządowi jednostki specjalnej Berkut. Minister spraw wewnętrznych Wasyl Cuszka twierdził, że w obronie szefa prokuratury Swiatosława Piskuna. Bo ten kilka godzin wcześniej został zdymisjonowany przez prezydenta. Następnego dnia rano do prokuratury przybył kolejny oddział – Tytan. Przybył wraz z deputowanymi Partii Regionów. Ukraińska polityka zastygła w klinczu. Do podejmowania obiektywnych decyzji nie jest zdolna żadna instytucja państwowa.

Władza kontra władza
Organy sądowe niższego szczebla posuwają się do odwoływania dekretów prezydenta i anulowania decyzji rządu. Powiedzenie: „kto płaci, ten zamawia muzykę", najlepiej opisuje sytuację w ukraińskim sądownictwie. Bezstronne nie jest także MSW kontrolowane przez rządzącą koalicję. Służba Bezpieczeństwa Ukrainy pozostaje z kolei pod kontrolą prezydenta. Sparaliżowana jest rozwiązana przez Wiktora Juszczenkę Rada Najwyższa, która nie uznała tej decyzji, nadal pracuje i wydaje ustawy. Bez podpisu prezydenta nie mają one jednak żadnego znaczenia.
Wiktor Pinczuk, jeden z najbogatszych Ukraińców, ściągnął do Kijowa Aleksandra Kwaśniewskiego. Spotkał się on ze wszystkimi stronami konfliktu. Bo wielkiemu biznesowi zależy na stabilizacji. Wszyscy liczą na to, że Sąd Konstytucyjny podejmie decyzję o wcześniejszych wyborach. Ten wszakże, zdaniem prezydenta Juszczenki, nie jest zdolny do przyjmowania bezstronnych uchwał. W podobnej sytuacji znalazła się Prokuratura Generalna, co doprowadziło do zaostrzenia sporu. Kiedy każda ze stron konfliktu ma „swoją" instytucję rządową, jedynym wyjściem są rozmowy polityków. A te toczą się już od prawie dwóch miesięcy i końca nie widać.

Lokomotywa dla Euro
Kryzys fatalnie wpływa na zewnętrzny obraz Ukrainy. W związku z protestami w Kijowie przełożono obchody Dnia Europy. Przewodniczący Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy René van der Linden, który odwiedził ukraińską stolicę, oświadczył, że wspólnota międzynarodowa jest już zmęczona „nieefektywnymi rozmowami sił politycznych". Zapewnił, że Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy gotowe jest pomóc w rozwiązaniu sporu. Jednak strona prezydencka, w przeciwieństwie do premiera, nie chce międzynarodowych mediacji. Według nieoficjalnych informacji, Wiktor Juszczenko i jego otoczenie boją się analizy prawnej dekretu o rozwiązaniu parlamentu.
Kryzysem nie przejmuje się jedynie średni biznes. Trwające w Kijowie protesty irytują tylko ze względu na powstające w mieście korki. Zaangażowana we własne spory władza mniej się interesuje małymi i średnimi przedsiębiorstwami, w efekcie dając im szansę na rozwój. Spory polityków są jednak problemem także dla stosunków polsko-ukraińskich. Dotychczas nie uzgodniono planu finansowania Euro 2012. We Lwowie wciąż nie można podjąć decyzji o ewentualnej budowie nowego stadionu, ponieważ nie wiadomo, kto i w jakim stopniu pokryje koszty tej inwestycji. - Czujemy się, jak lokomotywa, która ciągnie Kijów - mówi „Wprost" Ostap Procyk zajmujący się Euro 2012 we lwowskiej radzie miejskiej. Na razie najwięcej dla Euro robią władze lokalne. Wszyscy wiedzą jednak, że bez pomocy Kijowa tak wielkiej imprezy zorganizować się nie da.
Zajęcie przez szefa MSW Wasyla Cuszki budynku Prokuratury Generalnej było naruszeniem niepisanej umowy, zgodnie z którą ukraińscy politycy w swoje spory nie angażowali struktur siłowych - milicji i wojska. Sprowokowany prezydent podjął decyzję o podporządkowaniu sobie wojsk wewnętrznych, pozostających dotychczas pod kontrolą MSW. Wiktor Juszczenko obawia się, że zostaną one wykorzystane w interesach „pewnych sił politycznych", co stwarza zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa. Wojska wewnętrzne mają obecnie ochraniać najważniejsze obiekty państwowe, między innymi Prokuraturę Generalną i Sąd Konstytucyjny. Zgodnie z dekretem prezydenta specjalne patrole mają się pojawić też na ulicach stolicy. Jednocześnie władze zapewniają, że nie zostanie wprowadzony stan wyjątkowy. Szef prezydenckiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Iwan Pluszcz oświadczył, że nie widzi podstaw do jego wprowadzenia. „Na razie" - dodał.
Okładka tygodnika WPROST: 22/2007
Więcej możesz przeczytać w 22/2007 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 22/2007 (1275)


ZKDP - Nakład kontrolowany