Futbol w hucie

Futbol w hucie

Na Euro 2012 najwięcej zarobią stalowi magnaci Lakshmi Mittal i Serhij Taruta
Zwycięstwo polsko-ukraińskiej kandydatury w organizacji Euro 2012 zawdzięczamy względom politycznym - twierdzą jedni. Zadecydowały sympatie szefa UEFA Michela Platiniego - mówią inni. Nie, to koneksje szefów piłkarskich federacji obu krajów plus wstawiennictwo trenera naszej reprezentacji Leo Beenhakkera miały decydujące znaczenie - dowodzą jeszcze inni. Mało kto jednak - poza ludźmi ze świata biznesu - zwrócił uwagę na rolę Lakshmiego Mittala, piątego najbogatszego człowieka świata (z majątkiem szacowanym na 32 mld USD). Jeszcze bardziej w cieniu znajduje się Serhij Taruta, jeden z najbogatszych Ukraińców (z majątkiem wartym rok temu 3,1 mld USD). Obaj krezusi nie tylko współfinansowali polsko-ukraińskie starania o organizację Euro 2012, ale - jak wynika z naszych informacji - zrobili znacznie więcej, lobbując za nią bezpośrednio u władz UEFA. Chodzi o swoistą grę biznesową, w której magnaci stalowi zarobią krocie.

Komitet miliarderów
- Usłyszałem o zaangażowaniu Mittala w sprawę Euro dopiero pod koniec kwietnia - mówi "Wprost" Tomasz Lipiec, minister sportu. Światowy gigant Mittal Steel, którego 88 proc. akcji kontroluje rodzina Mittalów, wiosną 2006 r. został głównym sponsorem polsko-ukraińskich starań o organizację Euro 2012. Wyłożył na ten cel pieniądze dla PZPN i FFU. Naszych sąsiadów wsparł też Taruta, współwłaściciel Związku Przemysłowego Donbasu (Industrialnyj Sojuz Donbasu). Według naszych informatorów, obaj biznesmeni mieli zadeklarować, że w razie zwycięstwa Polski i Ukrainy zapłacą w sumie nawet kilkaset milionów dolarów za status sponsorów całej imprezy.
W drugiej połowie 2008 r., czyli po zakończeniu najbliższych piłkarskich mistrzostw Europy,  zapadną najważniejsze biznesowe decyzje UEFA dotyczące turnieju w Polsce i na Ukrainie. Wówczas europejska federacja piłkarska zajmie się finansową stroną przedsięwzięcia: wyborem oficjalnych sponsorów imprezy, sprzedażą praw do transmisji telewizyjnych. UEFA robi to za pośrednictwem prywatnych spółek, najczęściej szwajcarskiej ISL Worldwide lub luksemburskiej UFA Sports. Koncern Mittala chce się znaleźć w gronie głównych sponsorów Euro 2012 (takich jak na przykład sponsorzy przyszłorocznych mistrzostw: Adidas, UniCredit, MasterCard czy Canon). Koncern Taruty będzie zapewne co najmniej tzw. sponsorem lokalnym, reklamowanym w trakcie transmisji turnieju na Ukrainie.
Pieniądze i wpływy Lakshmiego Mittala to argumenty, które mogły znacząco wpłynąć na decyzję członków Komitetu Wykonawczego UEFA. Hinduski miliarder w 2006 r. doprowadził do fuzji Mittal Steel z jego największym konkurentem - paneuropejskim Arcelorem (Mittalowie mają 44 proc. akcji połączonych koncernów). Dziś Lakshmi jest prezesem, a jego syn Aditya - dyrektorem ds. finansowych giganta, który osiąga 88,5 mld USD przychodów i kontroluje około 10 proc. produkcji stali na świecie. W Polsce należą do niego grupa Polskie Huty Stali oraz Huta Warszawa, na Ukrainie - ogromny kombinat metalurgiczny w Krzywym Rogu. Jest tajemnicą poliszynela, że Lakshmi niechętnym okiem patrzy na wydatki na sponsoring lub marketing. Do zainwestowania w Euro 2012 najpewniej nakłonił go syn Aditya, miłośnik piłki nożnej. "Jesteśmy jednym z największych inwestorów zagranicznych w Polsce (). Chcielibyśmy jednak, aby nasze zaangażowanie sięgało dalej, i dlatego uważamy, że objęcie przez nas roli głównego sponsora byłoby wyrazem naszego uznania dla Polski i Polaków" - tłumaczył w kwietniu 2006 r. Aditya Mittal. Podobnie skomentował wsparcie przez koncern starań Ukrainy. PZPN nie ujawnia, ile pieniędzy dostał od Mittala na przygotowanie polskiej kandydatury (podróże działaczy, zebranie materiałów do prezentacji, reklamę itp.). - Wstępne koszty wyniosły kilka milionów złotych. Później największą kwotę otrzymaliśmy z budżetu [10 mln zł] - mówi Michał Listkiewicz, prezes PZPN. W zamian za sponsoring związek promował koncern Mittala i fundował bilety dla jego menedżerów na mecze ubiegłorocznych mistrzostw świata czy rozgrywki Ligi Mistrzów.
Trudno przecenić rolę Serhija Taruty. Współwłaściciel i szef rady nadzorczej ISD jest od dawna związany z piłką nożną: jest prezesem pierwszoligowego Metałurha Donieck należącego do ISD. W Polsce jego koncern sponsoruje trzecioligowy Raków Częstochowa. Stalowy magnat jest członkiem ukraińskiego komitetu organizacyjnego Euro 2012 (kieruje nim prezydent Wiktor Juszczenko) wraz z takimi oligarchami i właścicielami drużyn piłkarskich, jak: Renat Achmetow (Szachtar Donieck), Ihor Kołomojski (Dniepr Dniepropietrowsk) i Ołeksandr Jarosławski (Metalist Charków). Achmetow i Jarosławski rozpoczęli budowę nowych stadionów. Jak twierdzi Hryhorij Surkis, szef Federacji Piłki Nożnej Ukrainy (FFU), podobne inwestycje mają rozpocząć kolejni oligarchowie.

Wojna i pokój
- Po raz pierwszy koncepcję wspólnej organizacji Euro 2012 przedstawił mi Hryhorij Surkis w maju 2003 r. - wspomina Adam Olkowicz, członek zarządu PZPN i szef zespołu ds. organizacji Mistrzostw Europy w 2012 r. We wrześniu jego pomysł zaakceptował PZPN, a półtora roku później oficjalne zgłoszenie wpłynęło do UEFA. Surkisowi nie bez racji przypisuje się duży wpływ na zdobycie poparcia władz obu krajów, pieniędzy ukraińskich bogaczy oraz na końcową decyzję europejskiej federacji: był czas, że Surkis był właścicielem i prezesem Dynama Kijów, prezesem FFU, członkiem ukraińskiej Rady Najwyższej, a do tego jednym z liderów grupy oligarchów skupionych wokół Wiktora Medwedczuka, szefa administracji byłego prezydenta Ukrainy Leonida Kuczmy. Od trzech lat jest też członkiem Komitetu Wykonawczego UEFA. Surkis jako autora idei przeprowadzenia mistrzostw Europy w Polsce i na Ukrainie wskazuje obecnego wicepremiera Dmytra Tabacznyka.
Pomysł był gotowy prawie cztery lata temu i wydawało się, że działające w tej samej branży i tak silne na rynkach Polski i Ukrainy koncerny Mittala i Taruty w naturalny sposób zaangażują się w organizację Euro 2012. Tyle że jeszcze dwa lata temu Mittal i Taruta byli wrogami. Ich koncerny toczyły zażarty bój o przejęcie prywatyzowanej polskiej Huty Częstochowa oraz zrenacjonalizowanego i ponownie wystawionego na sprzedaż ukraińskiego Kryworiżstalu (w tym wypadku ISD występował w konsorcjum z samodzielnym wtedy Arcelorem). Ostatecznie w 2005 r., jeszcze za rządu Marka Belki, podpisano umowę o sprzedaży Huty Częstochowa za 1,2 mld zł koncernowi Taruty. Niewiele później rozstrzygnęła się sprawa sprzedaży Kryworiżstalu: za równowartość 14,5 mld zł kupił go podczas publicznej aukcji koncern Mittala.
Jak twierdzą nasi informatorzy, konflikt zakończyły nie tyle rozstrzygnięcia władz w Warszawie i Kijowie, ile ciche porozumienie stalowych magnatów: Huta Częstochowa dla ISD w zamian za Kryworiżstal dla Mittal Steel. Zirytowały ich nieustanne wtedy zmiany kadrowe w polskich resortach skarbu oraz gospodarki i ciągnąca się dwa lata prywatyzacja częstochowskiej huty. Rozejm miało scementować wspólne wsparcie starań Polski i Ukrainy o organizację Euro 2012. Podzieliwszy oba rynki stali między siebie, Mittal i Taruta wiedzieli, że gra jest warta świeczki: nikt nie zyska na tym turnieju tyle, ile oni. Te informacje potwierdzają wspólne plany biznesowe obu miliarderów. W lutym 2007 r. Mittal zaproponował Tarucie współpracę przy rozbudowie należącego do niego kombinatu Kryworiżstal.

Dyplomacja futbolowa
Stalowi magnaci mogą liczyć na to, że dzięki potężnej machinie promocyjnej związanej z Euro 2012 nie tylko wzmocnią marki swych holdingów, ale i załatwią wiele konkretnych interesów. Na mocy umowy prywatyzacyjnej Polskich Hut Stali skarb państwa powinien sprzedać w tym roku Arcelor Mittal pozostały mu pakiet 25 proc. akcji PHS za 66 mln zł, czyli po złotówce za akcję. Obecny rząd, wskazując na raport NIK (według niego, wycena prywatyzowanej hutniczej grupy była zaniżona o niemal 2 mld zł) i boom na rynkach stali, żąda jednak renegocjacji kontraktu i zapłaty przez inwestora dużo wyższej ceny za resztę akcji. Jako że trudno sobie wyobrazić, by zespoły robocze powołane w Polsce i na Ukrainie do przygotowania Euro 2012 mogły pracować bez przynajmniej sporadycznych konsultacji z głównymi lub lokalnymi sponsorami imprezy UEFA, przedstawiciele Mittala mogą zyskać okazję do spotkań m.in. z premierem Jarosławem Kaczyńskim, najważniejszymi ministrami (wchodzą w skład powołanego 25 kwietnia komitetu organizacyjnego), czyli także do lobbingu za korzystnymi dla siebie rozstrzygnięciami sporu ze skarbem państwa lub przyszłych przetargów prywatyzacyjnych. Korzystny image promotora Euro 2012 pozwoli też Mittalowi zminimalizować negatywny wpływ restrukturyzacji PHS na wizerunek społeczny koncernu (jeszcze w 2007 r. odejdzie z PHS do 2,5 tys. hutników; mimo że inwestor płaci sowite odprawy, związkowcy przedstawiają go jako "krwiopijcę").
Możliwości lobbingowe stwarzane przez sponsoring Euro 2012 są jeszcze ważniejsze w wypadku Taruty. Od relacji z władzami w Kijowie i własnej siły politycznej zależy powodzenie w ukraińskim biznesie. Boleśnie przekonali się o tym oligarchowie Renat Achmetow i Wiktor Pinczuk: dzięki przyjaźni z byłym prezydentem Leonidem Kuczmą (Pinczuk jest jego zięciem) zbudowali finansowe imperia, przejmując za grosze wielkie przedsiębiorstwa; gdy "pomarańczowa rewolucja" wyniosła do władzy Wiktora Juszczenkę i Julię Tymoszenko, część przetargów unieważniono (w 2005 r. konsorcjum Achmetowa i Pinczuka odebrano m.in. kombinat Kryworiżstal, który nabyli wcześniej za 800 mln USD). Serhij Taruta już jest "królem Zagłębia Donieckiego": ISD kontroluje około 40 przedsiębiorstw, w większości w tym właśnie regionie, dających pracę 50 tys. ludzi; miliarder ma też duże wpływy polityczne dzięki współpracy biznesowej z sekretarzem Narodowej Rady Bezpieczeństwa i Obrony Witalijem Hajdukiem. Nikt nie odważy się odbierać mu fabryki czy zarzucać niejasnych praktyk podatkowych, jeśli na dodatek pomoże Ukrainie zorganizować piłkarskie mistrzostwa Europy.

Inwestycja w hossę
Taruta przekonuje ukraińskich polityków, że rządowe zlecenia związane z przygotowaniem Euro 2012 powinny trafić wyłącznie do "narodowych kompanii". Według niego, dzięki pieniądzom ukraińskich miliarderów i funduszom z budżetu pod nadzorem zachodnich menedżerów powinna powstać na przykład jedna prywatna megaspółka, która wybudowałaby na Ukrainie autostrady i drogi ekspresowe, potrzebne do właściwego zorganizowania turnieju (po jego zakończeniu działałaby nadal).
Nawet nie angażując się w podobne przedsięwzięcia, Mittal i Taruta zarobią krocie. Koncerny miliarderów kontrolują lwią część produkcji stali w Polsce i na Ukrainie, a bez niej nikt nie wybuduje stadionów, hoteli, autostrad. Do Mittal Steel Poland należą cztery huty w Krakowie, Dąbrowie Górniczej, Sosnowcu i Świętochłowicach oraz dwie koksownie. Polski oddział koncernu po zakupie PHS miał 70-procentowy udział w polskim rynku hutniczym, teraz dołączy do jego aktywów należąca do Arcelora Huta Warszawa. Dzięki zakupowi Kryworiżstalu Mittal opanował też 20 proc. rynku hutniczego na Ukrainie. ISD jest właścicielem ISD Huty Częstochowa, do której należy około 25 proc. polskiego rynku grubych blach (jako jedyna wytwarza m.in. blachy dla przemysłu okrętowego, dlatego holding chce też przejąć Stocznię Gdańską), a na Ukrainie kontroluje 17-18 proc. produkcji stali.
Euro 2012 jest więc dla Mittala i Taruty swoistą polisą od bessy. Wprawdzie według brytyjskiej firmy doradczej MEPS, dobra koniunktura w branży hutniczej potrwa przynajmniej 10 lat (tylko od ubiegłego roku ceny stali w zależności od jej rodzaju i regionu produkcji wzrosły od 4 proc. do 78 proc.), ale to jedynie prognoza, a okresowe wahania cen stali są znaczne. Inwestycje, których Polska i Ukraina potrzebują do 2012 r., gwarantują, że Arcelor Mittal i ISD przynajmniej tutaj unikną rynkowego "dołka". "Jesteśmy zachwyceni tą informacją [decyzją UEFA o zorganizowaniu Euro 2012 w Polsce i na Ukrainie]. Od wielu lat pracujemy w tych krajach i jesteśmy niezmiernie dumni z tego, iż jesteśmy głównym sponsorem zwycięskiej oferty" - oświadczył 18 kwietnia Aditya Mittal. - Nie ma już znaczenia, jak przebiegały kuluarowe rozmowy. Widocznie byliśmy na tyle przekonujący, konsekwentni, realistyczni i pragmatyczni w swojej ofercie, że właśnie nam uwierzono i dano możliwość przeprowadzenia tak fantastycznego turnieju. Wszystko inne już się nie liczy - podsumował Surkis. Czy można im się dziwić?


Lakshmi N. Mittal
56-letni Lakshmi Nivas Mittal urodził się w wiosce Sadulpur w indyjskim Radżastanie. Jego ojciec Mohan Lal Mittal zbił fortunę jako przedsiębiorca w branży stalowej w Kalkucie. Lakshmi pracował w rodzinnej hucie po ukończeniu studiów handlu. W połowie lat 70. został dyrektorem należącej do rodziny huty w Indonezji i utworzył Ispat International - międzynarodowe ramię holdingu. Od 1989 r. otwierał albo przejmował coraz to nowe huty w takich krajach, jak Trynidad i Tobago, Meksyk, USA, RPA, Rumunia, Kazachstan, Czechy, Polska, Ukraina lub ostatnio Indie i Chiny. Szybko i radykalnie restrukturyzował zadłużone, często byłe państwowe molochy. Gdy nastał boom na rynku stali, był już globalnym potentatem. Jego największy sukces to fuzja w 2006 r. Mittal Steel (grupa wraz z przejęciami zmieniała nazwę) z luksemburskim Arcelorem. Mimo początkowego oporu zarządu i części akcjonariuszy konkurenta Mittal po półrocznej walce przejął go za astronomiczną kwotę 33,5 mld USD. Powstał Arcelor Mittal - największa stalowa grupa świata (zatrudnia 320 tys. osób; w 27 krajach ma huty wytwarzające 118 mln ton stali rocznie). W Polsce należą do niego dawne Huta Katowice, Huta im. T. Sendzimira, Huta Florian, Huta Cedler oraz Huta Warszawa. Lakshmi Mittal został szefem rady nadzorczej i prezesem Arcelor Mittal, a jego 30-letni syn Aditya - członkiem zarządu i dyrektorem ds. finansowych (ten absolwent prestiżowej amerykańskiej uczelni biznesowej Wharton jest pewnym sukcesorem rodzinnego biznesu). W radzie nadzorczej zasiada jeszcze córka Mittala Vanisha, absolwentka zarządzania (trzy lata temu ojciec wyprawił jej wesele w podparyskim zamku za rekordowe 65 mln USD). W 1994 r. drogi Lakshmiego Mittala z jego ojcem i młodszymi braćmi Pramodem i Vinodem się rozeszły. Dziś młodsi bracia prowadzą własny Global Steel Holding, konkurując na niektórych rynkach ze starszym bratem. Głowa rodziny Mohan Lal Mittal mieszka w londyńskiej dzielnicy Mayfair, Lakshmi - w dzielnicy Kensington (za swój pałac zapłacił rekordowe 128 mln USD). Lakshmi Mittal jest najbogatszym mieszkańcem Wielkiej Brytanii; na liście amerykańskiego "Forbesa" najbogatszych ludzi świata zajmuje piąte miejsce (z majątkiem wartym 32 mld USD).

Serhij Taruta
52-letni Serhij Taruta urodził się we wsi Wynohradne. Inżynier metalurg, karierę rozpoczął w hucie Azowstal. W połowie lat 90. współpracował w biznesie z najbogatszym oligarchą ukraińskim Renatem Achmetowem (głową tzw. klanu donieckiego), potem ich drogi się rozeszły. Jest współtwórcą Związku Przemysłowego Donbasu (ISD), który kontroluje wspólnie z Witalijem Hajdukiem i Ołehem Mkrtczanem (Taruta jest szefem rady nadzorczej koncernu, Mkrtczan - dyrektorem generalnym). ISD to jedna z największych potęg przemysłowych Ukrainy (wytwarza rocznie 9,2 mln ton stali). Do głównych aktywów grupy należą kombinaty metalurgiczne Alczewski i Dieprzański, Alczewski Zakład Koksowniczy, Dniepropietrowska Fabryka Rur, liczne kopalnie, fabryki maszyn i urządzeń, linie lotnicze ISD Awia, a nawet zakłady drobiarskie i gospodarstwa rolnicze. Taruta jest też udziałowcem m.in. hoteli na Krymie, w Hiszpanii, Turcji. Do ISD należy też węgierska grupa hutnicza Dunaferr i polska ISD Huta Częstochowa. W 2005 r. przychody ISD wyniosły około 3,5 mld USD. Ostatnio głośno jest o możliwej fuzji między ISD a rosyjskim potentatem Gazmetalem (kontroluje go rosyjski miliarder Aliszer Usmanow). Ukraińcy wykluczają jednak, by zgodzili się zostać mniejszościowymi udziałowcami w połączonym przedsiębiorstwie. Taruta jest żonaty, ma dwie córki. W 2006 r. był 22. na liście "Wprost" najbogatszych w Europie Środkowej i Wschodniej (z majątkiem wartym 3,1 mld USD).
Okładka tygodnika WPROST: 19/2007
Więcej możesz przeczytać w 19/2007 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0

Czytaj także