Polacy, do domu!

Polacy, do domu!

Brytyjczycy zaczynają mieć dość naszych rodaków
"Latem miłości" okrzyknięto napływ fali Polaków na Wyspy Brytyjskie w 2004 r. Brytyjczycy docenili naszą pracowitość, pomysłowość, kompetencje, a przy okazji polubili nasze jedzenie, a nawet naszych piłkarzy. Nic dziwnego, skoro ekonomiści wyliczyli, że dzięki pracy emigrantów z Polski PKB Wielkiej Brytanii wzrasta rocznie dodatkowo o 0,2 proc. Sielanka to już jednak przeszłość.
Coraz częściej słychać o rasistowskich atakach wycelowanych w Polaków. Tylko w tym roku ich ofiarami padło kilkudziesięciu naszych rodaków. A będzie gorzej. Podczas najbliższych wakacji liczba Polaków na wyspach podwoi się. Wiele wskazuje więc na to, że najbliższe wakacje nie będą już latem miłości, lecz co najmniej latem niechęci.

Poles go home!
- Po niedawnych zamachach terrorystycznych w Londynie niechęć do obcokrajowców wzrosła. A Polaków jest tu dużo, rzucają się w oczy, dlatego coraz częściej stają się obiektami agresji - mówi "Wprost" prof. John Eade z Uniwersytetu Surrey, autor raportu "Polscy migranci w Londynie". Ta niechęć często ma w tle strach o miejsca pracy. "Wypierdalać do Polski! Przestańcie zabierać nasze miejsca pracy!" - krzyczała grupa podpitych Szkotów do trójki Polaków spacerujących po parku w Glasgow. Po chwili rzucili się na nich z pięściami, nie zważając na to, że jedna z Polek była w dziewiątym miesiącu ciąży. 27-letnia Magdalena Kućko oberwała puszką z piwem i upadła na ziemię. Przed poważniejszymi urazami ochronił ją Artur Boruc. To jeden z najlepszych bramkarzy na wyspach, więc awanturę z jego udziałem opisała prasa. W relacjach zabrakło jednej informacji - że incydent w parku w Glasgow nie był wyjątkiem.
W połowie kwietnia 2007 r. dwóch Polaków poturbowano w Southampton. W Oksfordzie pięciu napastników wyciągnęło 20-letniego Jakuba Muchę z samochodu na stacji benzynowej i dotkliwie pobiło kijami bejsbolowymi. W Redditch, w środkowej Anglii, w ostatnich kilku miesiącach kilkakrotnie napadnięto i pobito Polaków. Za każdym razem scenariusz był podobny: po zmroku grupa nastolatków atakowała naszych rodaków, bijąc ich kijami bejsbolowymi. "To polowanie na Polaków" - przyznała policja. - Polacy w Wielkiej Brytanii są niezwykle zdeterminowani w walce o zatrudnienie. Tą determinacją udało im się wyprzeć z rynku pracy część miejscowych. To ich frustruje, tym bardziej że Brytyjczycy uważają, że pewne rzeczy im się należą przez samo pochodzenie. Bijąc Polaków, bronią swego - mówi "Wprost" prof. Stephan Feuchtwang, antropolog kultury z London School of Economics and Political Science.

Zła, bo ładna
Polacy bywają szykanowani nawet za urodę. Przekonała się o tym 16-letnia Luiza Kwiatkowska. Dwa lata temu jej rodzice, którzy podjęli pracę w Londynie, umieścili ją w szkole w Acton, w biedniejszej dzielnicy brytyjskiej stolicy. Luiza od początku robiła tam furorę - wśród ciemnoskórych uczniów wyróżniała się słowiańską urodą. Chłopcy zaczęli rywalizować o jej względy, co wzbudziło zazdrość koleżanek. - Zaczęły mnie wyśmiewać, przedrzeźniać, popychać. Zbuntowały przeciw mnie chłopaków, a wtedy byłam już prześladowana non stop - opowiada Kwiatkowska. Luiza w takiej atmosferze wytrzymała kilka miesięcy, potem rodzice przenieśli ją do innej szkoły. Tam sytuacja się powtórzyła, więc dziewczyna wróciła do Polski. - Przypadek Luizy opisała polonijna prasa w Londynie. Wtedy mój telefon zaczął się urywać. Dzwonili Polacy, którzy także posłali swoje dzieci do brytyjskich szkół. Okazało się, że mają podobne problemy - opowiada matka Luizy.
- Gdyby Wyspy Brytyjskie zalali emigranci nie z Polski, ale z Ukrainy czy Portugalii, reakcja byłaby taka sama - tłumaczy prof. Paweł Boski z PAN, który bada polską społeczność w Wielkiej Brytanii. - Część Brytyjczyków na tym straciła i teraz reagują agresją - podkreśla. - Ekonomicznie na pewno zyskaliśmy na przyjeździe Polaków. Ale żadne społeczeństwo nie byłoby w stanie bezboleśnie wchłonąć tak dużej liczby obcokrajowców. Stąd iskrzenie - dodaje prof. John Eade. Awantury między Brytyjczykami a Polakami to "walka proletariatu". Trzy czwarte Polaków na wyspach podjęło się prac nie wymagających kwalifikacji. Podczas gdy mieszkańcy starej unii po przyjeździe do Wielkiej Brytanii znajdują pracę głównie jako menedżerowie, takie zajęcie zdobywa tylko 10 proc. Polaków. Reszta pracuje za 6 funtów na godzinę (średnia płaca dla emigrantów ze starej unijnej piętnastki to 11 funtów). Polacy, pracujący za niższe stawki, stali się poważną konkurencją dla najsłabiej wykształconych Brytyjczyków: hydraulików, murarzy, tragarzy. A że osoby najniżej wykwalifikowane najczęściej sięgają po argument siły, coraz częściej słychać o przemocy wobec naszych rodaków.
Przemoc wobec Polaków to nic nowego - wystarczy przypomnieć, co działo się w Wielkiej Brytanii tuż po II wojnie światowej. Podczas bitwy o Anglię nasi żołnierze byli cenionymi aliantami. Winston Churchill przez pewien czas mówił o nich wręcz jako o "jedynym sojuszniku przeciw Hitlerowi". Jednak po zakończeniu wojny sytuacja się pogorszyła. Polaków zaczęto postrzegać jako utracjuszy, którzy zabierają Brytyjczykom pracę i podrywają brytyjskie kobiety. "Do 1945 roku polscy lotnicy nigdy nie płacili w pubie za pierwszego drinka. Po tej dacie, gdy wchodzili do pubu w polskim mundurze, natychmiast słyszeli pytanie: Jeszcze tu jesteście?" - pisał Michael Hope w książce "Opuszczony legion" (o losach polskiego wojska na Zachodzie). Polacy zrobili swoje i mogli odejść. Historia się teraz powtarza. Nasi rodacy nadali brytyjskiej gospodarce nowy impuls po 2004 r., a teraz są już często postrzegani jako kłopot.
Okładka tygodnika WPROST: 19/2007
Więcej możesz przeczytać w 19/2007 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 1
  • Patriota   IP
    No proszę,a najczęściej krytykuje się Niemców, za ich poglądy.
    Jak widać, \"angole\" nie byli kiedyś i nie są obecnie wcale od nich lepsi.
    Wydawałoby się Wielka Brytania - \"cywilizowany kraj\", śmiechu warte i tyle.
    Pretensję mogą mieć tylko i wyłącznie do swoich polityków,a nie do imigrantów!
    Pozdrowienia z jeszcze polskiej Polski :)

    Spis treści tygodnika Wprost nr 19/2007 (1272)


    ZKDP - Nakład kontrolowany