Poputczycy Putina

Poputczycy Putina

Rosyjska inteligencja prześciga się w serwilizmie wobec władzy
Borys Akunin nie żyje"- ogłosiła rosyjska dysydentka i pisarka Waleria Nowodworska. Nie przeszkadza jej, że znany autor kryminałów pojawia się w każdym programie rosyjskiej telewizji i wcale nie wygląda na martwego. "Dla mnie Akunin nie żyje po tym, jak napisał wiernopoddańczy artykuł o złotym wieku Rosji za Władimira Putina" - wyjaśnia Nowodworska. Jej wezwania do bojkotu towarzyskiego pisarza nie na wiele się zdadzą. Rosyjscy intelektualiści coraz częściej idą na służbę władzy. Korzyści z tego są oczywiste, a tradycje Rosji w tej mierze bogate.

Niech żyje car!
Erast Fandorin jest dla Rosjan tym, kim dla Brytyjczyków Sherlock Holmes. Radca stanu przy gubernatorze Moskwy rozwiązuje wszystkie zagadki, które mogą zagrozić ojczyźnie. Fandorin nigdy nie istniał. Stworzył go Grigorij Czchartiszwili, piszący pod pseudonimem Borys Akunin. Pisarz zdobył wiele nagród w Rosji. Jego książki tłumaczono na kilkadziesiąt języków. Także w Polsce ma liczne grono zwolenników. Nic dziwnego - książki Akunina, których akcja rozgrywa się w końcu XIX wieku, czyta się znakomicie. Gorzej z ich moralnym przesłaniem. Jest ono szczególnie wyraźne w powieści "Radca stanu": zawsze trzeba służyć carowi, a jeżeli nawet niektórzy urzędnicy to kanalie i złodzieje, w ostatecznym rozrachunku i tak lepiej służą ojczyźnie niż liberałowie i wywrotowcy. Według autora, legitymizacja władzy w Rosji opiera się na autorytecie jednego człowieka - cara. Bez niego zapanuje anarchia o wiele gorsza niż porządek opierający się na sile i przemocy. Taki opis współczesnej Rosji Akunin przedstawił także w artykule we francuskim dzienniku "Libération". "Pod skrzydłami obecnego władcy" Rosja przeżywa złoty wiek - pisał. Państwo staje się coraz silniejsze, a obywatele się bogacą.
Znanemu pisarzowi można by odpowiedzieć, że nie wszyscy żyją dostatniej. Taki na przykład Michaił Chodorkowski, do niedawna najbogatszy człowiek w Rosji, teraz w kolonii karnej na Syberii szyje worki. Niby też zarabia na chleb, ale najwyżej na chleb z masłem. Czchartiszwili zna pewnie los swoich rodaków, Gruzinów, którzy przyjechali zarobić do putinowskiej Rosji, a wracali do Tbilisi w kajdankach towarowymi samolotami, bo Kreml nie zgadzał się na samodzielność Gruzji. Nawet jeśli to złoty wiek, to z widokiem na gułag.
"Mam nadzieję, że przyjaciele zapomną o Akuninie, dla mnie ten człowiek nie istnieje, nie czytam jego książek, skreślam numer telefonu" - zarzeka się Waleria Nowodworska. Jeżeli Nowodworska chciałaby być konsekwentna, musiałaby zerwać stosunki z większością swoich kolegów - pisarzy, aktorów i piosenkarzy. Akunin nie jest wyjątkiem. Co więcej, wydaje się, że motywy jego działania są na swój sposób autentyczne. Pewnie uwierzył, że jest Fandorinem naszych czasów. Nawet jeśli cara otaczają źli urzędnicy, a jego decyzje nie zawsze są czytelne, służąc jemu, służy się Rosji - a car i Rosja to jeden organizm. Akunin jest poputczykiem, sojusznikiem na drodze Putina. Tak jak zachodni pisarze tej miary, co André Gide czy Jean-Paul Sartre, którzy wspierali ZSRR, bo wierzyli, że komunizm stworzy lepszy świat. Akunin wierzy, że Putin zbuduje lepszą Rosję.

Gwiazdy na sprzedaż
Serwilizm inteligencji wobec władzy jest zjawiskiem starym jak państwo. W Rosji Putina przybrał on jednak niespotykane rozmiary. Jeszcze kilka lat temu wielu intelektualistów występowało przeciw "putinowskiej dyktaturze", a dzisiaj wiernie służą swoim dawnym wrogom. Marinę Maksimowską pamiętam jako wojowniczą dziennikarkę starej telewizji NTW. Jej dyrektorem był wtedy Jewgienij Kisielow, a właścicielem Władimir Gusinski. Była to jedyna stacja, która pokazywała prawdę na przykład o sytuacji w Czeczenii. Jej wiadomości nie zaczynały się od tego, co robi akurat Putin, ile razy się uśmiechnął i jakie wyrazy uwielbienia dostał od narodu. Kiedy Kreml przy pomocy Gazpromu przejmował NTW, Maksimowska nawoływała do protestów w Moskwie. Dziennikarzy, którzy nie zdecydowali się na odejście ze stacji wraz z Kisielowem, nazywała "zdrajcami". Dziś Maksimowska prowadzi w RenTV program "Następcy". Występują w nim dzieci znanych polityków. Śmiało można powiedzieć, że gdyby w III Rzeszy była telewizja, nadawałaby taki program. Goebbels miał w końcu sześcioro dzieci. Z programu Maksimowskiej wynika, że rosyjska polityka opiera się na wartościach rodzinnych i że mieszkańcy Rosji nie mają żadnych poważniejszych problemów. Czy Maksimowska uwierzyła, że żyje w kraju demokratycznym, który były agent KGB prowadzi do świetlanej przyszłości? Waleria Nowodworska uważa, że dziennikarka "się sprzedała", by występować w telewizji i korzystać z przywilejów gwiazdy.
Łatwo się domyślić, co zyskał aktor i piosenkarz Michaił Bojarski, znany także w Polsce z roli w radzieckim filmie o trzech muszkieterach. Na wiecach proprezydenckiej partii Zjednoczona Rosja zachwala dokonania prezydenta Putina. Dzięki temu jest częstym gościem telewizji. A wszystkie programy telewizyjne w Rosji są pod kontrolą państwa.
Jest w rosyjskiej kulturze wybitna postać, której serwilizm wobec każdej władzy, nawet jak na rosyjskie standardy, jest niespotykany. To reżyser Nikita Michałkow, a raczej cała rodzina Michałkowów-Konczałowskich. Wywodzący się z arystokratycznego rodu Siergiej Michałkow, ojciec reżysera, pisał kilka razy hymn Związku Sowieckiego. Pierwsza wersja sławiąca Stalina zniknęła po jego śmierci. Później Siergiej Michałkow napisał nowe słowa na zlecenie Leonida Breżniewa. Ten sam poeta zmieniał słowa trzeci raz, pisząc pod starą muzykę hymn niepodległej Rosji.
Nikita Michałkow jeszcze w ZSRR w "Syberiadzie" sławił akcję zasiedlania Syberii. W ostatnim sowieckim parlamencie był mężem zaufania metropolity Pitirima. Zwalczał każdą próbę ujawnienia współpracy duchownych prawosławnych z KGB. Za Borysa Jelcyna wiernie popierał prezydenta. Wtedy powstał film "Spaleni słońcem", będący rozliczeniem z epoką stalinizmu, i "Cyrulik syberyjski" - apologia caratu. Michałkow był wówczas przyjacielem Borysa Bieriezowskiego, najbardziej wpływowego człowieka w Rosji. Pomógł mu wygrać wybory do Dumy. O tym epizodzie w swojej biografii reżyser niechętnie dziś wspomina. Udział w kampanii biznesmena Michałkow nazywa "zbiegiem okoliczności". Kiedy władzę objął Władimir Putin, który zmusił Bieriezowskiego do emigracji, Michałkow stał się wielbicielem nowego prezydenta. Już za rządów Putina przy udziale Nikity Michałkowa powstał "Radca stanu", film nakręcony na podstawie powieści Borysa Akunina pod tym samym tytułem. Przesłanie filmu i analogie do współczesnej Rosji są oczywiste. Car ma zawsze rację.
Michałkow, człowiek niezwykle utalentowany, kocha każdego władcę, z wzajemnością. Za państwowe pieniądze prowadzi praktycznie prywatne przedsięwzięcie - Moskiewski Festiwal Filmowy.

Cena wolności
Nie wszyscy rosyjscy inteligenci wybierają wygodne życie na służbie Kremla. Były szachowy mistrz świata Garri Kasparow jest liderem ruchu Druga Rosja, który domaga się dymisji Putina. Podczas niedawnych antyrządowych demonstracji w Moskwie był aresztowany i przetrzymywany przez milicję. Jego szachowy i polityczny konkurent, wspierający Putina Anatolij Karpow, jest szefem państwowej firmy naftowej.
Działalność polityczną prowadzi także pisarz i satyryk Wiktor Szendrowicz. Reżyser z Teatru na Tagance Jurij Lubimow wystawia dysydenckie spektakle. Cena, którą można zapłacić za taką postawę w Rosji, jest jednak wysoka. Tragiczny los dziennikarki Anny Politkowskiej, znanej z krytycznego stosunku do administracji Putina, stanowi wyraźne memento.
Okładka tygodnika WPROST: 19/2007
Więcej możesz przeczytać w 19/2007 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 19/2007 (1272)


ZKDP - Nakład kontrolowany