Premier z ogłoszenia

Premier z ogłoszenia

Izrael dotknęło polityczne tsunami
Gdy sędzia Eliahu Winograd przekazywał swój raport o wojnie w Libanie Ehudowi Olmertowi, w gabinecie premiera słychać było tylko tykanie starego zegara. Szok był całkowity, mimo że od dawna prawie wszyscy domyślali się prawdy. Izrael latem 2006 roku poszedł na wojnę nieprzygotowany. A ci, którzy wysłali żołnierzy na front, nie bardzo wiedzieli, co czynią. Festiwal bezmyślnej arogancji trwał 33 dni - spowodował bolesne straty i sparaliżował całe cywilne zaplecze na północy Izraela.

Kardynalne błędy
Ogłoszony w ostatnim dniu kwietnia 2007 r. wstępny raport zawiera konkluzje miażdżące dla rządu. Premiera Ehuda Olmerta uznaje za głównego odpowiedzialnego za kardynalne błędy polityczne oraz za amatorski i lekkomyślny proces podejmowania ważnych decyzji. Olmert poniósł fiasko zarówno jako przywódca narodu, jak i szef rządu. Lekceważył istniejące zagrożenia i w sposób bezkrytyczny zaakceptował stanowisko armii - czytamy w raporcie.
Minister Obrony Amir Perec, według raportu, wykazał brak elementarnej znajomości problematyki wojskowej. Nieprzygotowany do wojny, podejmował decyzje na podstawie intuicji. Okazał się człowiekiem bez wiedzy i autorytetu. Dan Haluc, szef Sztabu Generalnego, błędnie ocenił sytuację, uważając, że Hezbollah można zniszczyć z powietrza. Sprzeciwiał się operacji lądowej, nie zażądał mobilizacji rezerw, narzucił swój punkt widzenia innym generałom oraz przedstawiał oderwane od rzeczywistości programy operacyjne i strategiczne. Generał Haluc jest jedynym bohaterem raportu Winograda, który dotychczas podał się do dymisji.

Wirtuozeria pod szubienicą
Czy syte, konsumpcyjne społeczeństwo izraelskie, które na co dzień bardziej interesuje się notowaniami na giełdzie niż sytuacją na granicy libańskiej, obudzi się teraz z kilkuletniego letargu? Istnieje taka szansa, tym bardziej że niebawem izraelscy chłopcy mogą zostać wysłani do Strefy Gazy. Zasięg obecnego protestu przypomina sytuację po wojnie Jom Kippur, gdy tysiącom zdemobilizowanych żołnierzy i osieroconym rodzinom udało się obalić rząd Goldy Meir i generała Mosze Dajana.
W gorącym klimacie Izraela agonia polityczna trwa dłużej niż pod innymi szerokościami geograficznymi. Ehud Olmert ma jeszcze nadzieję, że jego nadworni zaklinacze rzeczywistości potrafią zapobiec egzekucji rządu, który po niefortunnej wojnie libańskiej został skazany przez większość społeczeństwa na karę śmierci. Premier Izraela "walczy o życie", mimo że na głównym placu miasta zbuntowane tłumy zaczęły już budować rusztowanie na szubienicę.
To jeden scenariusz. Istnieje również drugi. Gdy kilka dni temu minister spraw zagranicznych Cipi Liwni podjęła nieśmiałą próbę usunięcia swojego szefa, premier potrzebował tylko dwóch godzin, aby porozstawiać niedoszłych puczystów po kątach. Ehud Olmert, mistrz świata w skokach z zamkniętym spadochronem, przetrzyma burzę. Jeżeli mu się to uda, jego przypadek będzie przez lata studiowany na uniwersytetach jako arcydzieło politycznego przetrwania.

Nigdy pana nie zapomnę
Po drugiej stronie granicy z Libanem jest ktoś, kto w pełni zgadza się z wnioskami komisji. Przywódca Hezbollahu szejk Hassan Nasrallah w charakterystycznym dla siebie ironicznym stylu powiedział niedawno: "Szanowny panie ministrze obrony Perec! Na początku wojny obiecał pan, że nigdy nie zapomnę pańskiego nazwiska. Miał pan stuprocentową rację. Naprawdę nigdy nie zapomnę pańskiego nazwiska i nazwiska pańskich wspólników w wielkim fiasku. Zwyciężyliśmy, a teraz potwierdziła to nawet wasza syjonistyczna komisja". W rzeczywistości Nasrallah się myli. Komisja Winograda nie została powołana dlatego, że Izrael przegrał, lecz dlatego że nie wygrał wojny. Mimo wszystko Hezbollah został zepchnięty daleko na południe, a sam Nasrallah być może do końca życia będzie się ukrywał w podziemnych bunkrach i wyschniętych studniach na przedmieściach Bejrutu.
W świetle raportu sędziego Winograda nie ulega jednak wątpliwości, że Izrael potrzebuje nowych przywódców, dzięki którym wzrośnie społeczne zaufanie do rządu. W jednej z telawiwskich gazet ukazało się niedawno ogłoszenie: "Nowy premier pilnie potrzebny. Wymagane kwalifikacje: rekrut z dużym doświadczeniem, cywil znający się na wojsku, realista wierzący w cuda i ateista czekający na nadejście Mesjasza".


Dwa Izraele
Przy okazji kryzysu wyszło na jaw, że mamy dziś dwa Izraele. Pierwszy, który jest wielką potęgą gospodarczą, oraz drugi, który jest państwem politycznie bardzo słabym. O jego słabości świadczą sondaże. Gdyby wybory odbyły się teraz, do urn poszłoby 50 proc. obywateli. Dotychczas frekwencja wyborcza w Izraelu była najwyższa na świecie, przekraczała zwykle 80 proc. Na izraelskiej scenie politycznej zdarzały się jednak sytuacje, że politycy wychodzili z większych opresji, a charyzma Olmerta pozwala mu na to liczyć.
Szewach Weiss
Okładka tygodnika WPROST: 19/2007
Więcej możesz przeczytać w 19/2007 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 19/2007 (1272)


ZKDP - Nakład kontrolowany