Ideolog kontra cynik

Ideolog kontra cynik

Lepper groźniejszy od Giertycha
Wymieniani są jednym tchem i zawsze razem - jak Marks i Engels, Żwirko i Wigura, Bolek i Lolek. Obaj słusznie nazywani są populistami i uprawianie polityki populistycznej rzeczywiście ich łączy. Często odwołują się do najniższych emocji, proponują prostackie i nieprawdziwe recepty, nie liczą się z realiami ekonomicznymi, szerzą nienawiść i uprawiają politykę insynuacji. Ale w istocie Roman Giertych i Andrzej Lepper bardzo się różnią.

Surowy Lolek
Lider LPR jest często określany jako cynik i groźny ideolog. Ale takie określenie jest sprzeczne wewnętrznie. Nie można być zarazem jednym i drugim. Cynik - w dzisiejszym znaczeniu tego słowa - 
to osoba nie uznająca żadnych norm i wartości, nie mająca stałych poglądów i azymutów moralnych, konformistyczna i plastyczna, bez ideowego kośćca i etycznego kręgosłupa. Taką osobą na pewno nie jest Roman Giertych. To raczej typ ideologa, człowieka zaślepionego własną obsesją, nie uznającego praw innych do odmiennego myślenia, mającego dawno ukształtowany pogląd, a właściwie światopogląd, bo jego koncepcja obejmuje cały wachlarz problemów i dylematów. Szef ligi nie jest podatny na mody intelektualne i nie ulega obowiązującym trendom. Raczej cechuje się zamknięciem na argumenty innych, trwaniem przy raz obranym kierunku myślenia i postępowania, uciekaniem w znany sobie i bezpieczny pancerz wcześniej ukształtowanych poglądów i idei.
Ocena Giertycha jest o tyle trudna i niewdzięczna, że ostatnio nasiliła się krytyka tego polityka właśnie za jego rzekomy bezdenny cynizm. "Wrzutka" do debaty publicznej, jaką zrobił w sprawie aborcji, służyła podzieleniu PiS i była przez Giertycha konsekwentnie zaplanowana i realizowana. Przyniosła zresztą oczekiwane rezultaty. Ale nie można tego traktować jako cynicznej gry, gdyż Giertych jest głęboko przekonany o słuszności proponowanych zapisów w konstytucji, co najmniej w takim stopniu jak Marek Jurek. W sposób oczywisty LPR wykorzystała tę sprawę do podziału partii Jarosława Kaczyńskiego, wkupienia się na powrót do łask o. Rydzyka, zaprezentowania się najbardziej konserwatywnej części polskiego elektoratu jako prawy dziedzic społecznej nauki Kościoła, ale oprócz tego Giertych walczył o sprawę, która jest mu bliska. Nie kłamał, gdy wskazywał, że o ograniczenie aborcji walczył już jako nastolatek. Nie był faryzeuszem, kiedy z błyskiem w oku apelował o ochronę życia nienarodzonych. Nie udawał, gdy z trybuny sejmowej perorował na rzecz zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej. A to, że wykorzystał sprawę, w którą głęboko wierzył, do celów politycznych, nie może być traktowane jako przejaw cynizmu, a jedynie sprytu, zmysłu strategicznego, politycznego cwaniactwa.
Nie można wszakże czynić politykowi zarzutu, że w odpowiednim momencie robi użytek ze swoich poglądów i wprowadza do agendy publicznej tematy, które utrudniają życie jego konkurentom, a w dobrym świetle stawiają jego formację. Giertych zachował się w zgodzie ze swoimi poglądami, pokazał dwoistość PiS w tej materii, "liberalizm" etyczny Kaczyńskich, "nieprawomyślność" dużej części polityków odwołujących się do nauki Kościoła. Okazał się nie cynikiem, ale graczem politycznym realizującym swoją, ideologiczną właśnie, wizję rzeczywistości.

Rozpustny Bolek
Cynikiem polskiego populizmu jest Andrzej Lepper. Nie ma żadnych poglądów, żadnego ideowego zaplecza, żadnej wizji, której byłby wierny. Wielokrotnie zadziwiał komentatorów, ale nade wszystko wyborców, spektakularnymi woltami. Atakował przez całe życie liberalizm, by pół roku temu ogłosić się socjalliberałem. Domagał się odejścia Leszka Balcerowicza, ale kilkakrotnie zdarzyło mu się stwierdzić, że on jednak "musi zostać". O PRL wypowiadał się różnie, w zależności od audytorium i okoliczności. Potrafił wspierać lewicowy rząd Leszka Millera, a teraz tworzy prawicowy gabinet z Jarosławem Kaczyńskim. Gdy wybuchła afera z tzw. taśmami Beger, przygotowywał się nawet do wspierania mniejszościowego rządu Platformy Obywatelskiej.
Szef Samoobrony nie jest wierny żadnej idei, ideologii, sprawie czy wizji. Jego jedynym celem jest pozostawanie u władzy i czerpanie z tego psychicznych i materialnych korzyści. Jeśli zapewnić mają to politycy prawicy, to przyjmie owe profity z ich rąk. Jeśli wygra lewica, nic nie będzie stało na przeszkodzie, by to z ich nadania Lepper mógł się bawić w państwowej spiżarni. Jeśli - i tu zaczyna się robić groźnie - dostęp do uciech tego świata będą mogli mu zapewnić na przykład Rosjanie, to ochoczo pogna na ich wezwanie.

Wyższość dżumy nad cholerą
Różnica między Giertychem i Lepperem jest znacząca. To prawda, że obaj są populistami, ale są to różne twarze populizmu. Jedna jest ideologiczna, a druga cyniczna. Roman Giertych owładnięty jest swymi ideami i chce ich realizacji, Andrzejowi Lepperowi zależy tylko na sybarytyzmie i czerpaniu pełnymi łychami z państwowego garnca. Są dla siebie konkurentami w walce o głosy najbardziej zagubionych polskich wyborców, pochodzących z najgorzej sytuowanych grup społecznych, nie dających sobie rady w nowej, kapitalistycznej rzeczywistości. Często mówią podobnym językiem i wywołują równie negatywne reakcje. Ale nie należy ich utożsamiać - temu pierwszemu chodzi o Polskę i Kościół, nawet jeśli ich dobro rozumie w sposób opaczny i różniący się od powszechnych poglądów. Ma swoje radykalne pomysły na edukację, miejsce Kościoła w życiu publicznym, członkostwo naszego kraju w Unii Europejskiej, wychowanie w rodzinie czy prawa homoseksualistów. Ale jest im wierny i od lat propaguje je w swej działalności publicznej (notabene nie różnią się one zbytnio od pewnego kanonu konserwatywnej myśli wielu partii tej rodziny ideologicznej na Zachodzie). Szef Samoobrony jest cynikiem, który odda wszystko za możliwość używania życia, bez oglądania się na dobro swoich wyborców czy Polski.
Giertychowi można zarzucić, że zbyt często zagląda do kruchty i na obozy wszechpolaków, Lepperowi - że do domów publicznych. Groźniejszy dla naszego kraju jest ten drugi, bo po tym pierwszym wiadomo, czego można się spodziewać. W czasach postmodernizmu brzmi to może ryzykownie, ale groźniejszy dla takiej wspólnoty jak naród lub społeczeństwo jest cynizm niż ideologia.
Okładka tygodnika WPROST: 19/2007
Więcej możesz przeczytać w 19/2007 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 19/2007 (1272)


ZKDP - Nakład kontrolowany