Świetlna artyleria

Świetlna artyleria

Broń laserową można już montować na transporterach opancerzonych
Tobędzie rewolucja w uzbrojeniu. Lasery wkrótce zaczną być wykorzystywane do celów militarnych. Laser - czy raczej urządzenia do niego podobne - typowano na broń doskonałą co najmniej od "Wojny światów" Herberta Wellsa. Na razie wojna światów toczy się na poligonach, gdzie są prowadzone próby broni laserowej nowej generacji.
Zespół kierowany przez dr. Boba Yamamoto z Lawrence Livermore National Laboratory w USA zbudował urządzenie o mocy 63 kilowatów (dwukrotnie słabszy model przepala pancerz o grubości 2,5 cm na wylot). Jeszcze w 2007 r. ma być gotowe urządzenie o mocy ponad 100 kilowatów - wystarczające, by wykorzystać je do zadań wojskowych. Na rok 2008 debiut swojej wersji niszczycielskiego lasera zapowiada Northrop Grumman, potentat w produkcji uzbrojenia.

Wskaźnik celu
Na polach bitew od lat stosuje się dalmierze laserowe, które dokładnie i szybko mierzą odległość do wybranego obiektu dzięki precyzyjnej rejestracji czasu upływającego od wyemitowania wiązki do jej odbicia od celu. Podobne zastosowanie ma laser we wskaźnikach celu dla rakiet. Pocisk jest naprowadzany na odbitą wiązkę promieniowania. Coraz częściej w wyposażeniu armii można też znaleźć laserowy symulator warunków walki. Zamontowany równolegle do lufy działa, pozwala nie zużywać amunicji na poligonie. Podczas szkolenia zamiast pocisku zostaje wypuszczona wiązka promieniowania. Odbiornik na ostrzeliwanym obiekcie rejestruje trafienie. Poza tym lasery o mocy milionów megawatów służą do obróbki materiałów rozszczepialnych, co pozwala unikać prawdziwych eksplozji.
Era mocy
Nowe urządzenia - tzw. lasery na ciele stałym - są zasilane elektrycznością. Dotychczas podobne efekty działania uzyskiwały lasery gazowe, wykorzystujące reakcje chemiczne. Ten rodzaj urządzeń sprawdza się w medycynie i przemyśle, ale cele bojowe wymagają wiązki o większej energii. Jeśli nawet uda się ją uzyskać, to laser gazowy jest duży i ciężki, więc mało mobilny. Jedno z takich urządzeń - laser THEL, dzieło specjalistów z USA i Izraela - zajmuje powierzchnię dwóch budynków. Miała to być broń przeznaczona do ostrzału z powietrza. Mało przydatna, bo najmniejszy samolot zdolny do uniesienia takiego sprzętu to Boeing 747.
Lasery podobne do modelu dr. Yamamoto można montować na pojazdach opancerzonych. Przy sprzyjających warunkach atmosferycznych będą trafiać w cel odległy nawet o kilka kilometrów. Jeśli produkcja ruszy w najbliższym czasie, pierwsze egzemplarze pojadą do Iraku i Afganistanu. Przydatne będą też w armii izraelskiej.
Nad skonstruowaniem maszyny wytwarzającej "promienie śmierci" podobno pracował już Nikola Tesla. Twierdził on w 1934 r., że udało mu się zbudować takie urządzenie, ale wynalazek przepadł bez wieści. Dziś dysponujemy większymi możliwościami technicznymi. Rozwój broni laserowej jest niezbędny ze względu na postęp w budowie pocisków rakietowych. Zaawansowane systemy sterowania sprawiają, że zestrzelenie niektórych rakiet za pomocą konwencjonalnych środków stało się niemożliwe. Ale armie interesują się laserem od 1960 r., czyli od momentu jego wynalezienia. W 1962 r. amerykański generał Curtis LeMay proponował zastosowanie go do obrony przed sowieckimi rakietami dalekiego zasięgu. Pod koniec lat 70. marynarka wojenna USA testowała przydatność lasera do zwalczania pocisków rakietowych.
Jednym z ważniejszych osiągnięć było skonstruowanie urządzenia MIRACL. Taka broń miała wspierać program "Gwiezdnych wojen" w USA i służyć do niszczenia satelitów i innych obiektów należących do ZSRR. Po rozpadzie ZSRR zrezygnowano z projektu. Pionierami praktycznego zastosowania laserów bojowych mogli być Rosjanie. Według niepotwierdzonych źródeł, już w latach 60. mieli użyć swojego prototypu podczas konfliktu z Chinami. Dziś to potęga Chin budzi obawy Amerykanów. Według wywiadu USA, Chińczycy mają urządzenia laserowe zdolne do niszczenia lub dezorientacji satelitów.
Pod koniec 2006 r. Pentagon zdecydował się ujawnić informacje o "wojnie satelitarnej", która toczy się nad Chinami. Amerykańskie satelity szpiegowskie nie mają łatwego zadania, od kiedy Chińczycy zaczęli używać laserów do ich "oślepiania". Naziemne urządzenia kierują w stronę satelitów wiązkę promieniowania, co uniemożliwia wykonywanie zdjęć. Wbrew pozorom zadanie Chińczyków nie jest trudne, bo satelity poruszają się po stałych, łatwych do przewidzenia orbitach. Amerykanie znają skalę zagrożenia, bo sami eksperymentowali na własnych satelitach, m.in. wykorzystując MIRACL.

Laser i antylaser
Przewaga laserów nad bronią konwencjonalną jest miażdżąca. Niepotrzebna jest amunicja, a jedynie przenośny generator prądu, co obniża koszty operacji wojennych. Najważniejsze jest jednak tempo ostrzału. Promień mknie z prędkością światła, zatem inne pociski przeciwnika muszą z nim przegrać. Można oczekiwać, że tak jak w "Gwiezdnych wojnach" wkrótce po wprowadzeniu broni laserowej pojawi się pierwszy antylaser.
Okładka tygodnika WPROST: 19/2007
Więcej możesz przeczytać w 19/2007 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 19/2007 (1272)


ZKDP - Nakład kontrolowany