Pałka Putina

Pałka Putina

Gazprom zagrał Niemcom na nosie
Nie chodzi o uczucia, lecz o interesy" - Gerhard Schröder stawia sprawę jasno. Były kanclerz, dziś lobbysta rosyjskich interesów, dwoi się i troi, by wykazać przed swym pryncypałem z Kremla, że zasługuje na półmilionową (w euro) gażę.
Niedawno odbył się raut, podczas którego Schröder przekonywał, jakim dobrodziejstwem dla Europy będzie bałtycka rura. Na targach w Hanowerze podkreślał dobre intencje Putina, "wcielenia kryształowo czystego demokraty". Piał peany w Książęcym Gościńcu, restauracji w Celle, o korzyściach, jakie może dać partnerstwo RFN i Rosji. Po tym ostatnim spotkaniu uraczył się daniem z kaczki, zwanym pałką. W tym samym czasie jego przyjaciel Putin potraktował rodaków ekskanclerza inną pałką: związany z Kremlem Gazprom ogłosił, że rezygnuje z obiecanych wielomiliardowych inwestycji w Niemczech.

Wścieklizna regulacji
Gazprom miał być głównym dostawcą gazu do prywatnych odbiorców w RFN. Chciał kupić komunalne gazownie i wybudować zbiorniki. Chciał, ale już nie chce, bo boi się "ingerencji politycznych". "Włożymy pieniądze w te obiekty, a potem zostaniemy wywłaszczeni" - mówi Hans-Joachim Gornig, szef Gazpromu Germania, niemieckiej filii koncernu. Rząd RFN zapowiedział walkę o równowagę i rozbicie monopoli na rynku energetycznym. Zdaniem szefa Gazpromu Germania, politycy zachorowali na "wściekliznę regulacji".
W Berlinie szepcze się o innych powodach decyzji magnatów gazowych: ma to być kara dla Angeli Merkel. "Car i szejk" z Kremla, jak piszą Niemcy o prezydencie Rosji, nie może się pogodzić z faktem, że Merkel nie lobbuje jak jej poprzednik na rzecz poczynań Rosji w Europie. Jednym z priorytetów Niemiec przewodzących obecnie w UE jest dogadanie z Moskwą tzw. karty energetycznej. Obie strony mają o niej jednak inne wyobrażenia: Rosja chce dominować na europejskim rynku  i nie chce wpuścić unijnych firm na swój teren. A Merkel nie zamierza pomagać w tym Putinowi. Krytykuje go też za naruszanie zasad demokracji. Rosjanie oddaliby wszystko, by na jej stanowisku znów znalazł się "mniej małostkowy" Schröder. Skoro nie poskutkowała marchewka, Niemcom należy pokazać kij. A właściwie pałkę.
Gazprom Germania prowadzi rosyjskie interesy m.in. w Austrii, Szwajcarii, we Francji, Wielkiej Brytanii i Turcji. Chce wejść do USA, ale - według Gorniga - ograniczy działalność we własnym kraju. Obroty Germanii rosną lawinowo i w 2006 r. przekroczyły 6,15 mld euro. RFN z powodu zaniechania inwestycji przez Gazprom straci co najmniej 3 mld euro.
Schröder nie omija okazji do uderzenia w Merkel za rewizję jego polityki. Gazprom ani myśli się wycofywać z budowy gazociągu bałtyckiego. Nie odstąpi też od inwestycji towarzyszących, m.in. budowy magazynów gazu w Hinrichshagen i Schweinrich. Kontynuowana będzie także budowa gazowni za 400 mln euro tuż pod niemiecko-polską granicą, w Eisenhüttenstadt. "Gdy wyjaśni się sytuacja, możemy wrócić do tematu" - zastrzegł łaskawie Gornig. O co chodzi Gornigowi, uściślił szef rady North European Gas Pipeline: "Nie należy drażnić Rosji". Schröder ubolewa, że "w rosyjsko-białoruskim konflikcie część mediów w RFN opowiedziała się po stronie autorytarnego Łukaszenki". Rosjanie zakręcili Białorusinom kurek, odcinając tym samym dostawy do państw zachodnich. Jak mówi Schröder, "nie wolno robić nic, co mogłoby robić wrażenie polityki okrążania czy osaczania", bo "Rosja nie jest zależna od Europy". Cóż, kto płaci, ten wymaga.
Okładka tygodnika WPROST: 19/2007
Więcej możesz przeczytać w 19/2007 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 19/2007 (1272)


ZKDP - Nakład kontrolowany