Imperium kontratakuje

Imperium kontratakuje

Rosja zwraca się nie przeciwko malutkiej Estonii, lecz przeciw nowej Europie
Maleńka, półtoramilionowa Estonia dopuściła się wobec swego 150-milionowego, kilkaset razy większego sąsiada poważnej prowokacji. W Moskwie nazywanej wręcz bluźnierstwem. Po dłuższych badaniach władze Estonii musiały uznać, że miejsce brązowego żołnierza jest na cmentarzu. Lecz według władz na Kremlu ów radziecki brązowy żołnierz okazuje się wiecznie żywy. Tylko który radziecki żołnierz?

Wyzwoliciele okupacyjni
Żołnierz radziecki pojawiał się w Estonii kilkakrotnie. Pierwszy - w roku 1939 wraz z tajnymi ustaleniami traktatu Hitlera ze Stalinem, zwanego układem Ribbentrop-Mołotow. Na mocy tego traktatu, o czym Estonia nie wiedziała, wraz z Litwą i Łotwą znalazła się w radzieckiej strefie wpływów. To był ten sam żołnierz radziecki, który 17 września 1939 r. wbijał Polsce nóż w plecy, współdziałając z hitlerowskimi Niemcami w dziele likwidacji Rzeczypospolitej. Dla Estonii ten pierwszy radziecki żołnierz przyniósł tymczasem jedynie swoją obecność w zamkniętych garnizonach wojskowych.
Niebawem miał się pojawić w Estonii nowy żołnierz radziecki. Było to w dniach, w których niemiecka armia dobijała Francję. W tych czerwcowych dniach 1940 r. Armia Czerwona runęła swą potęgą na Litwę, Łotwę, Estonię, a przy okazji od Rumunii zażądała Besarabii i Bukowiny. To, że część tych ziem nigdy nie należała do Rosji, nikogo specjalnie nie obchodziło. Żołnierz radziecki z dumą i bezprzykładną odwagą realizował ultimatum postawione władzom Estonii, w którym żądano utworzenia rządów "zdolnych zagwarantować uczciwe wprowadzenie w życie traktatu o wzajemnej pomocy i poskromić przeciwników tego traktatu". Odpowiedni nowy rząd Estonii wraz z żołnierzem radzieckim czekał już nad granicą. To był ten sam żołnierz radziecki, który pół roku wcześniej oburzony do żywego, że kraj ten leży za blisko Rosji, rzucił się na Finlandię. I był to ten sam żołnierz radziecki, który miesiąc wcześniej w Katyniu wymordował na rozkaz Stalina kilkadziesiąt tysięcy polskich oficerów. Oczywiście, nie była to w wykonaniu radzieckiego żołnierza zbrodnia ludobójcza, lecz tylko wynik normalnych sąsiedzkich porachunków, które nie podlegają ocenom ani prawa, ani historii.
Akcją w Estonii dowodził Andriej Żdanow, na Łotwie - Andriej Wyszynski, a na Litwie Władimir Diekanozow. Zasłużeni funkcjonariusze tzw. wielkiej czystki. Prawdziwym bohaterem Armii Czerwonej w tych dniach na froncie bałtyckim były jednak oddziały NKWD i ich generał Iwan Sierow. Ten sam żołnierz radziecki, który w Polsce w 1945 r. zaprosił polskich przywódców na rozmowy polityczne, by ich porwać, wywieźć do Moskwy i w haniebnym tzw. procesie szesnastu sądzić za wymyślone winy. Tymczasem w czerwcu 1940 r. w krajach bałtyckich jego oddziały zlikwidowały 15-20 tys. wrogów. Tylko na Łotwie rozstrzelano bez sądu 1480 łotewskich patriotów. W lipcu tegoż roku żołnierz radziecki dopilnował, by bez przeszkód odbyły się wybory do nowych "demokratycznych" władz Litwy, Łotwy i Estonii, a już w sierpniu władze na Kremlu mogły ogłosić powstanie trzech nowych republik radzieckich. 1 sierpnia 1940 r. Wiaczesław Mołotow mógł ogłosić w Radzie Najwyższej, że w ciągu roku Związek Radziecki powiększył się o 23 mln obywateli, a 8 sierpnia "Prawda" mogła napisać, że "Słońce wielkiej stalinowskiej konstytucji sięgnęło swymi dobroczynnymi promieniami nowych ziem i nowych ludów".

Druga sowietyzacja
W 1941 r. żołnierz radziecki realizował projekt Ławrientija Berii "operacji oczyszczającej z elementów antysowieckich, obcych klasowo i kryminalnych w regionach niedawno przyłączonych do ZSRR". Historia zna jego skutki z raportu Wsiewołoda Mierkułowa, złożonego Stalinowi 17 lipca 1941 r. Według owego raportu, odnośnie Bałtów - "w nocy z 13/14 czerwca 1941 roku zesłano 11 038 członków rodzin burżuazyjnych nacjonalistów, 3240 członków rodzin byłych żandarmów i policjantów, 7124 członków rodzin byłych posiadaczy ziemskich, przemysłowców i urzędników, 2907 różnych". Zesłania i wywózki dotyczyły członków rodzin, bowiem głowy rodzin zamordowano rok wcześniej. Żołnierz radziecki w tych dniach nadzorował deportacje tysięcy ludzi, którym nakazano wziąć na drogę żywność, bo NKWD nie chciało się zajmować czynnością tak zwyczajną jak karmienie więźniów. Ludzie w ciągu kilku godzin nocnych niewiele zdołali zorganizować. Owe transporty z Tallina, Rygi czy Kowna dotarły do obwodu nowosybirskiego, Kazachstanu czy do Ałtajskiego Kraju po sześciu, dziesięciu, a nawet dwunastu tygodniach. Dotarły w większości jako zwłoki. Następną podobną operację dotyczącą 25 711 Bałtów Beria zaplanował na noc z 27 na 28 czerwca 1941 r., co wydaje się jednym z dowodów na to, że w Moskwie nie liczono się z niemieckim uderzeniem.
Następnego radzieckiego żołnierza oswobodziciela Estonia miała zobaczyć jesienią 1944 r. Wtedy to wojska frontu leningradzkiego, dowodzone przez marszałka Leonida Goworowa, skierowały się na Tallin i Parnawę. W tych dniach na Kremlu rodziło się pojęcie tzw. drugiej sowietyzacji. Dotyczyło terenów, "które przez większą część wojny znajdowały się poza systemem sowieckim". Żołnierz radziecki musiał tym samym powrócić do nowych operacji oczyszczających. Od 1 stycznia do 15 marca 1945 r. tylko na Litwie przeprowadzono 2257 takich operacji, w których wyniku poniosło śmierć 6 tys. "bandytów", a aresztowano 75 tys. "bandytów".
Nie wchodząc w szczegóły, dość powiedzieć, że w latach 1944-1946 odsetek Bałtów wśród więźniów Gułagu wzrósł o 420 proc.; stanowili oni 6 proc. wszystkich więzionych, to jest ponad 2,5 mln skazanych. W Moskwie uznano, że deportacje z lat 1941 i 1945 mają charakter dożywotni, a więc nieodwracalny. Tym samym znikał problem dzieci zesłańców i dzieci ich dzieci. Po osiągnięciu pełnoletności wszyscy stawali się "osadnikami specjalnymi".
12 stycznia 1949 r. rząd radziecki zadecydował dekretem o "przyspieszeniu procesu sowietyzacji krajów bałtyckich i definitywnym wykorzenieniu bandytyzmu i nacjonalizmu". Być może powodem było to, że w bałtyckich republikach radzieckich mimo ogromnej pracy wychowawczej i wysiłków radzieckiego żołnierza kolektywizacja, oczko w głowie Stalina, objęła zaledwie 4 proc. ziemi. Nowe deportacje objęły więc 95 tys. ludzi, w tym 27 084 dzieci w wieku do lat 16. Następne obławy w roku 1951 dotyczyły 17 tys. Bałtów. Ocenia się, że w latach 1940-
-1953 na Syberię zesłano około 200 tys. Bałtów, w tym 30 tys. Estończyków. Ogromna część znalazła się w obozach specjalnych, utworzonych dla tych najbardziej nieprzejednanych.
Nie wiadomo, którego żołnierza radzieckiego władze estońskie zdecydowały się usunąć z ulic Tallina. Czy radzieckiego żołnierza oswobodziciela, czy radzieckiego żołnierza zwycięzcę Estończyków. Wiadomo, że najprawdopodobniej nie jest to ze strony Rosji wojna o historię. Tę historię Rosjanie doskonale znają. To jedynie rosyjski test na zwartość, skuteczność, solidarność i uczciwość nowej Unii Europejskiej. Jak się bowiem zdaje, 150-milionowa Rosja zwraca się nie przeciwko półtoramilionowej Estonii, a przeciw liczącej 500 mln obywateli nowej Europie. Nikt też nie wie, jak ten test się zakończy, lecz mało kto wierzy, by radziecki brązowy żołnierz kiedykolwiek powrócił na jakikolwiek cokół.
Okładka tygodnika WPROST: 19/2007
Więcej możesz przeczytać w 19/2007 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 19/2007 (1272)


ZKDP - Nakład kontrolowany