Choroba psychiatrów

Choroba psychiatrów

Co czwarta osoba ze zdiagnozowaną depresją jest zdrowa
Czy psychologowie wykrywają depresję, czy tylko wmawiają ją części pacjentów? Z badań przeprowadzonych w USA wynika, że co czwarta osoba ze zdiagnozowaną depresją nie jest chora, lecz odczuwa długotrwałe pogorszenie nastroju wywołane przykrymi wydarzeniami. Jednocześnie - jak twierdzi psychiatra Enrique Álvarez - ponad połowa przypadków depresji nie jest wykrywana. - Powodem nieporozumień jest nieprawidłowa definicja choroby - mówi "Wprost" prof. Jerome Wakefield z New York University, autor badań, których wyniki opublikowano na łamach "The Archives of General Psychiatry".

Depresja bez depresji
Według podręcznika Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, pacjent jest chory, jeśli ma pięć z dziewięciu symptomów depresji. Są to m.in. smutek, bezsenność i utrata poczucia własnej wartości. Te objawy powinny się utrzymywać co najmniej przez dwa tygodnie. Jedynie smutek wywołany śmiercią najbliższej osoby jest niepokojący dopiero wtedy, gdy trwa ponad dwa miesiące. Tymczasem u niektórych osób domniemana depresja może być jedynie spadkiem nastroju wywołanym zwolnieniem z pracy czy rozwodem. Prawdopodobnie taką "depresję" przechodziła aktorka Mandy Moore. Nagły spadek nastroju zbiegł się u niej z rozstaniem z aktorem i reżyserem Zachem Braffem. Załamanie wywołane takim wydarzeniem jest naturalne i nie oznacza, że cierpiąca osoba zapada na depresję.
- Jeśli lekarz nie przeprowadzi szczegółowego wywiadu z pacjentem, nie przyjrzy się jego historii, a jedynie posłuży się standardową listą objawów choroby, łatwo może popełnić błąd - mówi prof. Wakefield. - Skutkiem tego jest pochopne stosowanie leczenia farmakologicznego - dodaje prof. Peter Conrad, socjolog z Brandeis Univer-sity, autor książki "The Medicalization of Society". Podobną opinię wyraził Francis Fukuyama w książce "Koniec człowieka". Jego zdaniem, prozac jest często przepisywany tylko po to, by poprawić poczucie własnej wartości kobietom przeżywającym psychiczny dołek. Antydepresanty stosowane w celu poprawienia nastroju to "farmakologia kosmetyczna".

Biblia zaburzeń
Według WHO, depresja jest czwartym, a w grupie wiekowej 15-45 lat nawet drugim głównym schorzeniem długotrwale wyłączającym chorego z życia społecznego. Cierpi na nią 121 mln osób na świecie. Co roku ta choroba jest wykrywana u jednego spośród dziesięciu Amerykanów. - Te przerażające statystyki nie wyglądają jednak tak źle, jeśli zawęzi się kryteria charakteryzujące depresję - uważają prof. Wakefield i prof. Allan Horwitz z Rutgers University. Są autorami książki "The Loss of Sadness: How Psychiatry Transformed Normal Sorrow into Depressive Disorder", która za kilka dni ukaże się w USA.
W klasycznym ujęciu depresja jako choroba pojawia się nagle, bez zewnętrznych przyczyn. W ten sposób traktowano depresję do 1980 r., gdy do "biblii psychiatrów", jak jest nazywany podręcznik "Diagnostic and Statistical Manual of Mental Disorders" (DSM), wprowadzono poszerzoną definicję tej choroby. Od tego czasu notuje się wzrost zachorowań na depresję. W USA spośród wszystkich przypadków chorób o podłożu psychicznym aż 40 proc. stanowi depresja. Jeszcze 10-15 lat temu ten odsetek był o połowę niższy. Nie wiadomo, czy wynika to z poprawy rozpoznawania choroby, czy z rosnącej liczby pochopnych diagnoz.
Autorzy nowego raportu twierdzą, że według dawnych kryteriów zaledwie 10 proc. diagnozowanych dziś przypadków można zaliczyć do depresji. Reszta została wywołana różnymi wydarzeniami losowymi - śmiercią bliskiej osoby, utratą majątku, pracy czy rozwodem. Wśród tej licznej grupy przygnębionych mniej więcej jedna czwarta była dotknięta jedynie pogorszeniem nastroju, naturalnym w takich okolicznościach. Podobne rozróżnienie powinno dotyczyć innych trudnych sytuacji życiowych.
- Nikogo nie dziwi, że po śmierci bliskiej osoby ktoś na pewien czas wycofuje się z życia towarzyskiego i zawodowego. Takie wycofanie nie jest jednak akceptowane w sytuacji, gdy podobnie się zachowuje osoba przechodząca kryzys z powodu rozwodu. Wymagamy wtedy normalnego funkcjonowania, choć nie zawsze jest to możliwe - uważa prof. Wakefield.

Tabletka (nie)szczęścia
Od którego momentu można mówić o depresji, a kiedy jest to po prostu pogorszenie nastroju? Kryteria kwalifikowania choroby są szerokie właśnie dlatego, że psychiatrzy chcą uniknąć sytuacji, w której osoby naprawdę chore zostaną zlekceważone. - Depresja, choć nie występuje tak często jak się uważa, jest schorzeniem poważnym, nierzadko śmiertelnym. Dlatego nawet kiedy pojawiają się wątpliwości, należy poświęcić mu uwagę i profesjonalnie zdiagnozować - mówi prof. Wakefield.
Pochopne wprowadzanie leków antydepresyjnych może być szkodliwe. Naukowcy, którzy kilka lat temu przeprowadzili badania dzieci i młodzieży poniżej 18. roku życia, ostrzegali, że osoby z tej grupy leczone antydepresantami mają większą skłonność do myśli samobójczych, agresywnych zachowań i huśtawki nastrojów. Z badań opublikowanych w kwietniu w "Journal of the American Medical Association" wynika, że nie jest aż tak źle. - Leki antydepresyjne, jeśli są przypisywane z ostrożnością i tylko w najbardziej wymagających przypadkach, są bezpieczne i skuteczne - mówi prof. David A. Brent, psychiatra z University of Pittsburgh School of Medicine, autor badań.
Leki antydepresyjne, choć udoskonalane, mają skutki uboczne. Często nie przynoszą oczekiwanych efektów, a na pewno nie powodują natychmiastowego powrotu do zdrowia. Wie o tym dziennikarka NBC Jane Pauley, która cierpiała na depresję maniakalną. Gdy rozpoczęła terapię farmakologiczną, jej stan gwałtownie się pogorszył. "Dla mnie leczenie okazało się o wiele gorsze niż choroba" - napisała w książce "Skywriting: A Life Out of the Blue".
Interweniowanie podczas naturalnego procesu powrotu do równowagi psychicznej po ciężkich przejściach może wręcz wydłużyć okres rekonwalescencji. - Niestety, pacjenci i niektórzy lekarze przeceniają działanie leków antydepresyjnych - mówi Wakefield. Jednym z powodów jest reklama tych leków sugerująca, że można sobie pomóc, zażywając odpowiedni specyfik. Nie jest to jednak takie proste. - Ludziom się wydaje, że odczuwanie silnego smutku, pogorszenie nastroju jest czymś nienaturalnym i że można to łatwo zmienić, biorąc tabletkę - mówi prof. Horwitz. Nic bardziej mylnego. Dla wielu jest to jednak łatwiejsze wyjście niż wprowadzenie zmian w życiu, które pomogą bardziej niż "tabletka szczęścia".

Termometr depresji
Dziewięć symptomów depresji
(według podręcznika APA)

1. Utrata apetytu i wagi
2 .Problemy ze snem
3. Brak energii
4. Ociężałość
5. Poczucie winy, braku własnej wartości
6. Problemy z koncentracją
7. Myśli samobójcze, myśli o śmierci
8. Utrata zainteresowania
9. Smutek


Smutek czy choroba?
Czy można porównać nasilenie objawów u osób naprawdę chorych na depresję i tych przeżywających normalne pogorszenie nastroju? Choć rodzaj objawów jest zbliżony to ich nasilenie jest zasadniczo inne, dlatego nie można traktować ich jednakowo.
odsetek osób odczuwających zwykły smutekodsetek osób z prawdziwą depresją
Melancholia7,317,1
Próby samobójcze0,713,6
Szukanie porady lekarskiej17,633,5
Leczenie szpitalne0,48,9
Zażywanie leków antydepresyjnych4,922,3
Czas trwania stanu depresji w tygodniach19,439,3
Stan depresji bardzo przeszkadzał w życiu12,447,3
Średnia liczba nawrotów2,84,1
Okładka tygodnika WPROST: 19/2007
Więcej możesz przeczytać w 19/2007 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 19/2007 (1272)


ZKDP - Nakład kontrolowany