2 x 2 = 4 - Światopogląd sojusznika

2 x 2 = 4 - Światopogląd sojusznika

Samoobrona nigdy nie miała pozytywnego programu dla państwa jako całości
Koalicjanta ma się takiego, na jakiego się zasługuje. Jeśli mimo bardzo dobrego, niemal znakomitego - zdaniem mojej sympatii prof. Zyty Gilowskiej - stanu gospodarki sądzimy, że musimy nadal mieć 30 mld zł deficytu bud-żetowego, to nie dziwmy się wypowiedziom na ten temat słabszego intelektualnie, ale świadomego swych interesów koalicjanta. Z ust wicepremiera Leppera usłyszeliśmy dopiero co, że będzie dbał o prawidłowy podział nadwyżki budżetowej (sic!), że trzeba zmienić politykę finansową państwa tak, by ludzie mieli coś więcej ze wzrostu gospodarki, że trzeba przeciwdziałać biedzie, w którą wpędziła ich III Rzeczpospolita.

Dyktat Leppera
To, co martwi mnie w obliczu tych stwierdzeń najbardziej, to brak zdecydowanej reakcji na ten populistyczno-demagogiczny koktajl. Chyba już czas najwyższy wyraźnie powiedzieć, że to, czego żąda już od kilkunastu lat Samoobrona, zagraża gospodarce, interesom naszego państwa, prowadzi do nierównowagi i destrukcji. Czas najwyższy przypomnieć PiS, że Samoobrona nigdy nie miała pozytywnego programu dla państwa jako całości i prezentowała wyłącznie interesy grupowe. Od początku była to "samoobrona" przed transformacją ustrojową, przed III Rzeczpospolitą. Naturalną konsekwencją tej postawy są dzisiejsze usiłowania podporządkowania polityki gospodarczej PiS żądaniom Samoobrony. Partia Leppera ma świadomość siły swej pozycji jako języczka u wagi utrzymującego przy życiu koalicję i widzi, że jej naciski zaczynają przynosić oczekiwane przezeń skutki.

Schiller w budżecie
Z pewnością nie zmniejszą się one po lekturze wywiadu udzielonego Polskiej Agencji Prasowej przez nowego doradcę prezesa NBP Sebastiana Stolorza. Inflacyjne niebezpieczeństwo dostrzega ów pan tylko w kosztach Euro 2012, a nie w zbyt luźnej polityce pieniężnej, której inflacyjne skutki są widoczne dopiero po pewnym, zresztą coraz krótszym, czasie. Ludzie PiS robią wrażenie, jakby zapomnieli o genezie i historii Samoobrony, o jej korzeniach doktrynalnych, w których należy szukać źródła codziennego lekceważenia prawa przez działaczy tej partii. PiS zapomniało, że przywódcy Samoobrony byli na początku lat 90. pojętnymi słuchaczami tzw. Instytutu Schillera, organizacji dywersyjnej, nie mającej absolutnie nic wspólnego ze sławnym poetą niemieckim. Przypomnijmy więc, że już w roku 1990 emisariusze tego "instytutu" poszukiwali w Polsce punktów oparcia do realizacji programu negującego cały dotychczasowy stan wiedzy o gospodarce oraz takie kategorie ekonomiczne jak pieniądz i rynek.
Panowie ci odwiedzili również piszącego te słowa, wręczając dzieła przywódcy tego "ruchu" Lyndona LaRouche, siedzącego wtedy jeszcze w więzieniu za oszustwa pieniężne, i zaproponowali pomoc we właściwym ukierunkowaniu polskiej transformacji. Obiecali nawet pomoc finansową adeptom "ekonomii fizykalnej", pachnącej na milę totalitaryzmem, jak każda gospodarka nierynkowa. Zgodnie z poglądami swych preceptorów, Samoobrona uznała, że najlepszym okresem w historii Polski po roku 1945 były lata 80., kiedy w obliczu zobowiązań eksportowych (ZSRR) i widocznego już rozkładu PGR-ów państwowy aparat skupu przyjmował każde barachło, a w miastach ludzie stali w kolejkach po ochłapy, kiedy obowiązywał dyktat producentów przekupywanych przez państwo niemal darmowymi kredytami i przydziałami traktorów.
Samoobrona nie wycofała się do dziś z negacji gospodarki rynkowej i jej reguł. Głównym wrogiem Samoobrony jest liberalizm we wszystkich deklinacjach i koniugacjach, wrogiem dlatego, że odbiera przywileje i wymaga pracy. Samoobrona nie boi się inflacji, bo wie, że ceny żywności będą wtedy rosły w ślad za emisją pieniądza. Samoobrona jest doskonale inspirowana i kierowana. Ten sześcio-, siedmioprocentowy margines wyborców jest w przeciwieństwie do innych ugrupowań zdyscyplinowany i zaangażowany w program destrukcji obecnego ustroju politycznego i gospodarczego Polski na rzecz rozwiązań totalitarnych, nie mających nic wspólnego z demokracją.


Fot: Z. Furman
Okładka tygodnika WPROST: 26/2007
Więcej możesz przeczytać w 26/2007 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 26/2007 (1279)


ZKDP - Nakład kontrolowany