Car bez caratu

Car bez caratu

Odrzucenie szantażu Rosji w sprawie tarczy antyrakietowej otrzeźwi ten kraj
Richard Pipes
Urodzony w Polsce historyk Uniwersytetu Harvarda, znawca Rosji, były doradca prezydenta Reagana. W Polsce ukazały się jego książki "Rosja carów", "Rosja bolszewików" i "Rewolucja rosyjska" oraz autobiografia "Żyłem"

Napięcia między Zachodem a Rosją wzrosły ostatnio w stopniu niespotykanym od upadku sowieckiego komunizmu. Ożywiły obawy o to, że świat może się stoczyć ku nowej zimnej wojnie. Jakie są przyczyny załamania polityki pojednania z Zachodem, które nastąpiło po odwróceniu się Rosji od totalitaryzmu? I jak Zachód powinien zareagować na nową sytuację?Z wypowiedziami Władimira Putina jest tak, że nikt nie wie, czy prezydent improwizuje, kierowany impulsem, czy też wyraża sądy odzwierciedlające zaplanowaną politykę rządu. Wystarczy przypomnieć jego uwagi skierowane pięć lat temu do korespondenta "Le Monde". Odpowiadając na pytanie, dlaczego rosyjskie wojsko użyło ciężkiej broni przeciw Czeczenom, Putin zaprosił dziennikarza do Moskwy, aby poddał się tam obrzezaniu. Albo jego komplementy skierowane do izraelskiego premiera Ehuda Olmerta w związku z zarzutami, że prezydent tego kraju zgwałcił dziesięć kobiet. "Okazał się silnym mężczyznąwszyscy mu zazdrościmy". I wreszcie stwierdzenie, że to on jest jedynym w świecie "prawdziwym demokratą" i następcą Mahatmy Gandhiego.

Gorączka Kremla
Psychologom pozostawiam wyjaśnienie, dlaczego przywódca jednego z mocarstw czuje pokusę wygłaszania skandalicznych deklaracji. Moim zdaniem, wyrażają one cyniczną pogardę dla opinii światowej. Formułuje je były członek tajnych służb i szpieg, któremu się wydaje, że całkowicie panuje nad 140 milionami swych poddanych. I z tego powodu może bezkarnie mówić wszystko, co mu strzeli do głowy.
Monachijskie wystąpienie Putina było jednak inne: zawierało wszystkie cechy wygłoszonego z premedytacją oświadczenia politycznego. Odczyt ten Putin skierował głównie do Stanów Zjednoczonych, które - jego zdaniem - "przekroczyły swe narodowe granice pod każdym względem. Widać to w ich polityce gospodarczej, politycznej, kulturalnej i społecznej, którą narzucają innym narodom". Stany Zjednoczone zostały oskarżone o "lekceważenie podstawowych zasad prawa międzynarodowego", popieranie terroryzmu i proliferacji broni jądrowej oraz obarczone odpowiedzialnością za śmierć "setek tysięcy cywilów".
Reakcja Zachodu na uwagi Putina była zaskakująco słaba. Amerykański sekretarz obrony Robert M. Gates odpowiadał wymijająco, zamiast zbijać argumenty jeden po drugim. Powiedział, że dzisiejszy świat jest bardziej skomplikowany niż dwadzieścia lat temu i że słowa Putina "niemal wzbudziły [w nim] tęsknotę za czasami mniej skomplikowanymi".
Atmosfera stała się jeszcze gorętsza w związku z amerykańskimi planami zainstalowania systemu obrony antyrakietowej w Czechach i Polsce. Reagując na tę propozycję, Putin zagroził przekształceniem raczkującej nowej zimnej wojny w wojnę gorącą. W wywiadzie dla "Timesa" utrzymywał, że amerykańskie plany zagrażają bezpieczeństwu Rosji i mogą ją zmusić do ponownego wycelowania rakiet w stronę Europy. Według Putina, amerykańskie plany zwiększyły "możliwość rozpętania konfliktu nuklearnego". Ostatnio Putin podjął na nowo ofensywę przeciw Zachodowi, nawołując do rozwiązania Światowej Organizacji Handlu, do której Rosja nie należy, pod pretekstem, że ta organizacja chroni interesy jedynie niewielu rozwiniętych krajów.

Lider niezachodniego świata
Oświadczenia Putina nie są improwizowanymi prowokacjami, lecz konsekwencją nowej oceny światowej równowagi sił dokonanej przez Kreml. Przypominają sowieckie wyzwania rzucane Zachodowi. To nie dziwi, gdyż Putin i jego wspólnicy są produktem komunistycznego reżimu i jego indoktrynacji. Wydaje się, że obecne kierownictwo Rosji doszło do wniosku, iż Zachód traci gospodarczą przewagę, w wyniku czego centrum potęgi światowej przenosi się do świata niezachodniego, a Rosja uważa się za jego przywódcę. Putin głosi, że PKB świata niezachodniego przewyższył już łączne PKB Stanów Zjednoczonych i Europy. "Nie ma powodu, by wątpić, że potencjał ekonomiczny nowych ośrodków wzrostu gospodarczego będzie się nieuchronnie przekładał na wpływy polityczne i umocni wielobiegunowość świata" - konkluduje Putin.
Rosyjski politolog Siergiej Karaganow potwierdził, że rosyjskie kierownictwo wyczuwa zmiany w światowej równowadze sił i zamierza obrócić je na swoją korzyść. W dyskusji zorganizowanej przez dziennik "Izwiestia" Karaganow zanalizował sytuację międzynarodową w następujący sposób: "widzimy, że nawet bez zimnej wojny, bez twardej konfrontacji ideologicznej, stosunki między Rosją a krajami Zachodu mogą być wyjątkowo złe. Jest to związane przede wszystkim z faktem, że Zachód staje się relatywnie coraz słabszy (w wyniku wojny w Iraku i wewnętrznych sprzeczności w Unii Europejskiej), a jednocześnie wywiera bezprecedensowy ideologiczny nacisk na Rosję, aby ograniczyć jej rosnącą siłę". Taki pogląd podzielają ci, którzy tworzą obecną politykę zagraniczną Rosji. Rosyjscy przywódcy niewątpliwie czują, że rozwój wydarzeń na świecie jest dla nich korzystny i że Rosja może sobie pozwolić na przyjęcie agresywnej postawy wobec uprzemysłowionych demokracji Zachodu.
Rosja ma wobec Zachodu pewne uzasadnione pretensje. Dotyczą one przede wszystkim tego, że nie poszedł on jej śladami i nie rozwiązał NATO, tak jak Rosja rozwiązała Układ Warszawski, lecz przeciwnie - rozszerzył NATO aż do jej granic. Pretensje te nie są jednak główną przyczyną obecnej rosyjskiej agresji. Rosja nie chce się integrować ze wspólnotą zachodnią po części z przyczyn historycznych, związanych z jej prawosławną kulturą religijną, która wyobcowuje ją z katolickiego i protestanckiego Zachodu, a po trosze dlatego, że Rosjanie zdają sobie sprawę, iż będąc częścią Zachodu, Rosja zawsze będzie partnerem słabszym. Trzymając się z dala od wspólnoty zachodniej, Kreml musi działać w sposób wobec niej wrogi, by podkreślać swą wyjątkowość i pozować na lidera świata niezachodniego.

Piotr Wielki i Stalin
Nowa rosyjska polityka ma także ważne implikacje wewnętrzne. Na początku 2008 r.
Rosjanie pójdą do urn, by wybrać nowego prezydenta. Nie jest jeszcze pewne, czy Putin będzie kandydować na trzecią kadencję. Jeden z możliwych scenariuszy jest taki, że w 2008 r. sytuacja międzynarodowa będzie tak napięta, iż wyborcy będą błagać Putina, aby pozostał na stanowisku, co umożliwiłaby mu poprawka do konstytucji. Putin może też mianować na swego następcę marionetkowego prezydenta, utrzymując władzę "zza tronu", a potem kandydować w 2012 r. W każdym z tych scenariuszy kryzysy międzynarodowe i poczucie obywateli, że Rosja potrafi się sama obronić, służą interesom władz. Nie można więc wykluczyć, że Kreml rozmyślnie wzmaga napięcia na linii Wschód - Zachód, aby położyć podwaliny pod zwycięstwo Putina w następnych wyborach prezydenckich.
Rosjanie są przekonani, że ich kraj jest lub powinien być "wielkim mocarstwem" (wielikaja dierżawa). Obcokrajowcowi trudno ocenić, jak bardzo dumni są i zawsze byli Rosjanie z ogromnego terytorium, nad którym sprawują władzę. W sondażu opinii publicznej przeprowadzonym w Rosji w 1999 r. respondenci wymieniali najwybitniejszych ludzi z wszystkich krajów i całej historii ludzkości. W dziesiątce, która otrzymała najwięcej głosów, znalazło się dziewięciu Rosjan (jedynym obcokrajowcem był Napoleon, przypuszczalnie dlatego, że poniósł klęskę w Rosji). W pierwszej piątce znaleźli się: Piotr Wielki, Puszkin, Lenin, Stalin i Jurij Gagarin. Poza Puszkinem czwórka zwycięzców miała jedną wspólną cechę: poszerzyli terytorium Rosji na Ziemi i w kosmosie.
Fakt, że załamanie się Związku Sowieckiego okroiło obszar Rosji i osłabiło jej światowy status, był bolesny dla większości jej obywateli. To dlatego trzy czwarte Rosjan odczuwa nostalgię za ZSRR. Nie mogą się pogodzić z tym, że ich kraj nie jest już mocarstwem, które reszta świata szanowała i którego się bała. Zapytani o to, jakie cechy chcieliby, by inne narody przypisywały ich ojczyźnie, 48 proc. Rosjan odpowiada "mocarna, niepokonana, światowa potęga", a tylko 1 proc. - "przestrzegająca prawa i demokratyczna". Więc wszystko, co zrobi przywódca Rosji, by stworzyć wrażenie, że kraj odzyskał status "wielkiego mocarstwa", jest politycznie wskazane. A czy istnieje lepszy sposób na kreowanie takiego wizerunku niż rzucenie wyzwania Zachodowi? Zabiegi Putina są skuteczne - 77 proc. Rosjan czuje, że "Rosja zaczęła ostatnio odgrywać poważną rolę w polityce światowej".

Twardość Zachodu
Nie ulega wątpliwości, że Zachód nie powinien się poddawać rosyjskim naciskom, a szczególnie w sprawie instalacji antyrakietowych w Europie. Przywódcy Zachodu nie muszą się angażować w werbalne zapasy z Moskwą, odpowiadając na każdą zniewagę, choć określonym zarzutom trzeba dać odpór. Ale ustąpić w takiej sprawie jak instalacje przeciwrakietowe nie wolno. Takie ustępstwo miałoby fatalne konsekwencje. Umocniłoby władców Kremla w przekonaniu, że Zachód jest w odwrocie i że rosyjska polityka zastraszania się opłaca. Innymi słowy, zachęciłoby to Kreml do dalszych ataków, które nieuchronnie wskrzesiłyby zimną wojnę. To dobry znak, że Waszyngton rozumie sytua-cję i wspólnie z partnerami z Warszawy i Pragi zamierza zignorować rosyjskie zastrzeżenia wobec budowy instalacji antyrakietowych. Rzeczą nie mniej ważną jest poparcie tych starań przez pozostałe państwa europejskie, tak aby zablokować wysiłki Kremla pragnącego wbić klin między Europę a Stany Zjednoczone.
Okładka tygodnika WPROST: 26/2007
Więcej możesz przeczytać w 26/2007 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 26/2007 (1279)


ZKDP - Nakład kontrolowany