Grom w nutach

Grom w nutach

Jak się pisze przebój lata
Latem słuchamy piosenek, którymi brzydzimy się przez resztę roku. Ale przez resztę roku nie biegamy też w negliżu po plaży ani nie balujemy do świtu w klubach młodzieżowych. Przebój lata jest taką samą częścią wakacji, jak lody, gitara i pensjonat na Krecie. Muzycy biją się, by mieć w repertuarze choć jedną "melodię lata". Taki przebój "ustawi ich" do końca życia.

Roman trafia w dziesiątkę
Przykładem ustawienia się dzięki przebojowi niech będzie historia niejakiego Romana Moszkowicza. W 1983 r. banalna piosenka "Sunshine Reggae" szwedzkiego duetu Laid Back nieoczekiwanie wysforowała się na pozycję przeboju lata. Ów Moszkowicz, Polak zaprzyjaźniony z zespołem, "towarzysko" dopisał kilka wersów tekstu. I udzielił się w teledysku: to ten śmieszny koleś w płetwach i masce, który z nadmuchiwaną kaczką na brzuchu usiłuje nurkować w wodzie do kolan. Jeszcze 15 lat później zarzekał się, że nie będzie musiał pracować do końca życia. Będzie żył z tantiem, które otrzymuje za tych kilkanaście słów tekstu. Bo "Sunshine Reggae" okazało się nie do zdarcia. W każde wakacje leci w radiu niemal bez przerwy.
W Polsce takie piosenki, jak "Daj mi tę noc", "Jak się masz, kochanie", "Kolorowe jarmarki", "Chałupy Welcome To" czy "Kobiety są gorące", przynoszą autorom co wakacje górę pieniędzy. Więcej - latem są wznawiane na składankach i grane na koncertach plenerowych. Bo choćby taki zespół Wilki nie wiem jak się wykręcał, to na koncercie plenerowym musi zaśpiewać o Baśce, co "miała fajny biust". Mało tego, ten "muzyczny żart" stworzył Wilkom możliwość grania na "niebiletowanych" festynach organizowanych przez bogate firmy. Organizatorzy zamawiają zespół tylko dlatego, że ma w repertuarze ową "Baśkę". Podobnie ma Zbigniew Wodecki z "Chałupami" czy "Pszczółką Mają", o których pewnie chciałby zapomnieć. Gdyby nie to, że z tych melodyjek żyje od ćwierćwiecza.

Przebój się trafia
Przebój lata trudno napisać, on się zazwyczaj muzykom "trafia". Nawet takim zawodowcom jak Budka Suflera "Takie tango" przydarzyło się raz. Ale są też tacy, którzy próbują szczęściu pomóc i piszą piosenki specjalnie na lato. Kierują się nawet swoistą "instrukcją obsługi" takiej melodii. A ta powinna być prosta i banalna. Piosenka musi dać się zanucić nawet głuchemu. Zaraźliwy refren utworu "Kobiety są gorące" Norbiego jest klasycznym przykładem. Nucimy, choć nie chcemy. Ale skoro musi być banalnie, udawajmy, że to nie my tak piszemy i komponujemy. Artyści stosują pastisz: począwszy od "Jesteśmy na wczasach" Młynarskiego, przez "Córkę rybaka" Wałów Jagiellońskich, "Agnieszkę" zespołu Łzy, aż po "Daj mi tę noc" Boltera. Tu - jak pamiętamy - "zdarta płyta gra zapomniany dawno hit".
Mile widziane są wtręty egzotyczne. W tekście, melodii i rytmie powinno być coś latynoskiego, kubańskiego, karaibskiego czy reggae. Jak w "Bananowym songu" grupy Vox, "Podaruj mi trochę słońca" Bemibek czy nieśmiertelnym "Pamelo, żegnaj" Tercetu (skądinąd) Egzotycznego. Powinna dotyczyć meritum sprawy, czyli lata, wakacji, plaży, słońca, morza, podróży itd. Tu klasą dla siebie jest Formacja Nieżywych Schabuff, która nagrała piosenkę "Lato". Ale są też "Wróćmy na jeziora", "Augustowskie noce", "Goniąc kormorany", "Autostop" czy "Remedium" (Wsiądź do pociągu byle jakiego) i setka innych. I wreszcie, taka piosenka powinna być taneczna lub balladowa. W zależności od zapotrzebowania: czy chcemy się bawić, czy wyciskać łzy.
W pierwszym wypadku jest to np. "Zakręcona" Reni Jusis, "Testosteron" Kayah lub "Tyle słońca w całym mieście" Anny Jantar. W drugim - niezawodna "Historia jednej znajomości" Czerwonych Gitar lub "Jak zapomnieć" Jeden Osiem L.
Tyle starań i przygotowań, a publiczność i tak może wybrać coś nieoczekiwanego, kompletnie nie pasującego do powyższego wzorca, np. "Chłopców radarowców" Rosiewicza czy "Baranka" Kultu.

Lans dla każdego
Kiedyś sprawa była prosta: istniała instytucja o nazwie "Lato z Radiem", której latem słuchała dosłownie cała Polska. To tam i tylko tam przez lata lansowane były przeboje wakacji. Teraz każde medium i każda grupa wiekowa chce mieć własny przebój. W 2006 r. dla kogo innego było popowe "Pozwól żyć" Gosi Andrzejewicz, a dla kogo innego soulowe "Na kolana" Kasi Cerekwickiej. A jeszcze dla innej publiczności hiphopowe "Sacrum" Meza i Kasi Wilk albo klubowe "Hi-Fi Superstar" duetu Wet Fingers. Najbardziej zdumiewająca była jednak kariera bardzo ostrego, techo-transowego utworu didżejskiego duetu
Kalwi & Remi, przy którym w klubach jak Polska długa i szeroka bawili się ludzie, których byśmy o to nie podejrzewali. Ale i tak wszystkich pogodził Piotr Rubik.
A jak będzie w 2007 r.? Na razie na listach przebojów nie ma jeszcze wyraźnego polskiego faworyta. Za granicą będą to oczywiście Nelly Furtado, Mika, Justin Timberlake albo Rihanna. A u nas? Poziom słabiutki, nic zaskakującego: Kombii, solowa Doda lub Lady Pank. Chyba że jeszcze rąbnie jakiś grom z jasnego nieba. Warto czekać - pogoda tego lata będzie bardzo niepewna.

Wakacyjny hit 2007?
Kombii "Ślad" - od kilku tygodni najczęściej grana polska piosenka w radiu. Skoczna, miłosna, a przy tym refleksyjna.

Doda "Katharsis" - przebój z pierwszej solowej płyty, która ma się ukazać 9 lipca. Prosty i banalny jak to hit lata, ponadto komentarz do zawirowania w życiu wokalistki.

Patrycja Markowska "Świat się pomylił" - trochę za bardzo balladowa i za mało "zaraźliwa". Co nie przeszkodziło jej wygrać tegorocznych opolskich "Premier".

Lady Pank "Strach się bać" - tekst ma ostre, "antykaczyńskie" zacięcie polityczne, a zespół obchodzi swoje 25-lecie.

Goya "W zasięgu twego wzroku" - najpiękniejsza piosenka na liście. Tyle że Goya miała już kilka takich piosenek i nic się z nimi nie stało.

Wilki "Na zawsze i na wieczność"; "Love Story" - dwie równorzędne pretendentki do tytułu przeboju wakacji. Pierwsza balladowa i rzewna, druga - przewrotna.

Mezo, Tabb i Kasia Wilk "Mamy siebie" - hiphopowiec Mezo to wielki hitmaker. Jego "Ważne" czy "Sacrum" były już wielkimi przebojami rok i dwa lata temu. Do trzech razy sztuka?

Brodka "Miał być ślub" - piosenka jest w radiu od kilku miesięcy, ale jej wykonawczyni jakby zapadła się pod ziemię. Tekst, jak u Dody, nawiązuje do rzeczywistych przeżyć, więc plotkarskie pisma o niej nie zapomną.

Gosia Andrzejewicz "Latino" - największa zwyciężczyni opolskich "Superjedynek", ale to było za ubiegłoroczne, smutne piosenki. Teraz zaskoczyła typowym, wesołym hitem na lato.

Jeden Osiem L "Sierpniowy wieczór" - autorzy przeboju wakacji sprzed trzech lat na razie słabo sobie radzą z wzorowanym na "Jak zapomnieć" utworem "Być kimś więcej!", ale mogą się okazać czarnym koniem z sierpniową piosenką.
Okładka tygodnika WPROST: 26/2007
Więcej możesz przeczytać w 26/2007 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 4
  • Marek   IP
    Laid Back to duński duet a nie szwedzki,to tak dla sprostowania a Roman Moszkowicz to brat mojej mamy
    • mikip   IP
      Nieprawda, Budka Suflera miała kilka szlagierów - Bal wszystkich świętych, Latawce (Lipko to napisał),Noc Komety, Jolka Jolka,Cały mój zgiełk, Cień wielkiej góry i wiele wiele innych szlagierow, którymi można obdzielić kilka składanek. Ten genialny zespół sprzedał ponad milion legalnych płyt w Polsce, co jest jak na polskie warunki wynikiem nie do pobicia! nie zgadzam się zartykułem!
      • mauser   IP
        Wilki to nie tylko Baśka. 1992 rok to ich świetny debiut, z utworami jak Eli Lama Sabachtani, Erol
        • Mark   IP
          Romek Moszkowicz , twórca Sunshine Reggae to chlopak z Krakowa. /Pytał Pan bodajże rok temu kto to?/.Jako bramkarz ówczesnego klubu \"Grota\" UE w Krakowie uliczną ferajnę Romka pogoniłem z klubu bo byli na haju. Potem zobaczylem go w programie krakowskim Hajcha o Romku obierzyświecie, biedym chłopaku,uliczniku Krakowa.Miał słuch muzyczny. Nie miał pracy, ani zawodu. Miał brata Michała i starszą mamę. Zaokrętował się ze
          swoimi \"muzykantami\" na statek wycieczkowy do Danii i tak rozpoczął nowa karierę. Może więcej wie Haich?

          Spis treści tygodnika Wprost nr 26/2007 (1279)


          ZKDP - Nakład kontrolowany